somarozkmina1

Nie będę się więcej powtarzał – każdy czyta ten tekst na własną odpowiedzialność, bo…

TU SĄ SPOILERY

Wpis przeznaczony dla ludzi, którzy grę ukończyli, a brakuje im większej rozkminy lub są po prostu tak samo nienormalni jak ja – zapraszam.

Od czego by tu zacząć? W jednej z recenzji Somy, którą kiedyś przeczytałem (a trochę ich było!), obiło mi się o uszy (czy też oczy), że poruszane w grze tematy może i mają głębsze dno ale zostały potraktowane po macoszemu i w sumie nic z nich nie wynika, a nasz bohater wszystko spłaszczył i zepsuł nietrafnym komentarzem. No.. ekhm, nie zgadzam się!

Nie wiem czego niektórzy się spodziewają po grze, ale przecież to jest gra i nie będzie w niej wyłożonej teorii strun, czy też władowanego traktatu filozoficznego na miarę Platona. Zresztą niech przypomnę, że przecież filozofia to (uwaga uwaga błysnę mózgiem) – ‘umiłowanie mądrości’ i jak głosi ciotka Wikipedia – jest rozważaniem na temat problemów i idei. A skoro ma być rozważaniem, no to kurna rozważajmy! Męczące zdania, ale!

Ale grając w SOME nie raz i nie osiem, robiłem przerwę żeby zastanowić się nad sprawami głębszej wagi niż tylko “czy już iść do kibla, czy też może jeszcze wytrzymam do kolejnego savepointa”. No dobra, ok! – należę do ludzi, którzy traktują gry jako miłą rozrywkę – więc skoro już grając w tę grę, nagle sama z siebie przychodzi mi na myśl rozkmina “kim jest człowiek” – no to kurka (bez wulgarów), ta gra musi mieć to COŚ.

A więc! (mała dygresja – mam traumę ze szkoły, tzn. na ścianie wisiała tablica, a na niej napis “nie zaczynaj zdania od ‘a więc’” i do dzisiaj mam ciary, gdy tak piszę) – także azaliż, gdyż, poniekąd! Niech rozkminie stanie się początek!

Postaram się poruszyć kilka wątków, ale wydaję mi się, że najważniejszy to próba odpowiedzi, a raczej zadanie pytania: “co to znaczy człowiek?” No właśnie, co sprawia, że nazywamy się ludźmi, a uczucia ludzkimi? Niby wydaję się to oczywiste, tak oczywiste, że nawet ciężko znaleźć dobrą odpowiedź. Tymczasem w ‘Somie’ okazuje się, że w sumie ludzi to już nie ma. Główny bohater to kopia “mózgu” przelana w robota, jego towarzyszka to już w ogóle mieszka na pendrivie, a reszta umarła. No początku pomyślałem sobie – no ok, nie szata zdobi człowieka. To, że nie ma ludzkiego ciała, nie oznacza, że nie jest się człowiekiem. Ludzi ma przecież definiować MYŚL! Niby spoko, ale gdy doszło do moralnego wyboru: “zabij robota, w którego jest “wgrany” człowiek”, to jakoś tak poszło mi dość łatwo (z oporem, ale łatwo). Ale kiedy miałem popełnić eutanazję na ostatniej żyjącej osóbce, to już nie mogłem się przemóc. Niby żadna różnica – tam człowiek w ciele robota, tu ten niby prawdziwy – myślą tak samo, a jednak łatwiej było zaciupać blaszaka i do tego bez wyrzutów sumienia! Pomijam fakt poruszenia kwestii eutanazji w grze, bo to w ogóle można pracę doktorską trzasnąć, ale to znów pokazuję ile głębi skrywa w sobie ta SOMA.
Więc, co nas definiuje jako ludzi? Wydaje mi się, że jednak nasze myśli, czyny, zdolność do wyższych uczuć – można by wymieniać bez końca. Ale z drugiej strony bez tej pustej skorupy – ciała, trudno sobie to człowieczeństwo wyobrazić, czy urealnić. To daje do myślenia.

Skoro już jesteśmy przy zewnętrznej otoczce to, co można powiedzieć o Arce? Jedyny ratunek dla świata! No dobra, ale co to za życie? W pudełku 1mx1m, gdzieś na orbicie Ziemi i to jeszcze jako jakieś hologramy myśli? Jak sobie pomyśle, że tylko tyle miałoby zostać z naszej cywilizacji, to jakoś smutno się robi. I znowu ale! Co jeśli Ziemia to tylko gra komputerowa? albo sen? po prostu śnimy się komuś? itd itp. Takie kwestie to już poruszał Platon (koleś bez pardonu), a można też powiedzieć, że taki kultowy dziś film jak Matrix właśnie na tych tezach się opierał. Co z tego, że będziemy żyli w wyimagowanym świecie jako bajty programu komputerowego, skoro w tym świecie jest wszystko, co mieliśmy na Ziemi – w tym jesteśmy my jako myślący ludzie. Jedyna różnica jest taka, że mamy świadomość, gdzie żyjemy. Jeśli na tej wirtualnej platformie powstałby kolejny człowiek, który nie dowiedziałby się, gdzie dokładnie się znajduje, myślałby, że żyje na Ziemi. No właśnie, może my wszyscy żyjemy na jakiejś dyskietce jako wirtualne kopie nas samych, świat już się skończył, a my po prostu o tym nie wiemy? (?!)

Na koniec tego nie za długiego tekstu jeszcze jedna kwestia. Zastanowiło kogoś, dlaczego wszyscy skopiowani popełniali samobójstwo? Ciężko to ogarnąć: skopiowano mnie na płytę i tam żyję i myślę, ale jednak jestem tutaj i trzymam se tę płytę w grabie hmmm. Powiem wam, że ten moment kiedy skopiowałem się w grze do drugiego robota i usłyszałem głos swojego protagonisty, a następnie skumałem, co się stało – naprawdę był dziwny. Chyba świadomość istnienia dwóch tych samych “ja” jest nie do ogarnięcia dla ludzi? Może dlatego w tych wszystkich filmach o wymiarach i podróżach w czasie zabrania się bohaterom spotykania siebie. No ale co miałoby się stać? Anihilacja? Zapętlenie czasu? Pierd wszechświata? Myślę, że raczej wariacja obu osób, które nie potrafiłyby ogarnąć spotkania i istnienia siebie samego w dwóch osobach. Ale to tylko moje chore myśli 😀

Jest jeszcze wiele rzeczy, które można by porozkminiać na podstawie tej gry, a to tylko pokazuje jak warstwa fabularna jest doskonale dobrana.
Ktoś ma swoje przemyślenia? Polecam skomentować 😉

kloni

PS A co można pomyśleć o WAU? Wydaję mi się, że ta sztuczna inteligencja zdała sobie sprawę, że po zagładzie, ludzie długo nie przeżyją pod wodą. A skoro była zaprogramowana by ludzi chronić, to wymyśliła, że zapewni im przetrwanie w “skórach” robotów. Niestety reakcja ludzi nie była zbyt przyjazna – no po prostu zaciukali się nawzajem uciekając właśnie przed WAU…
Pozdro.


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial