gemini1

Od czego by tu… Może zacznę tym razem od dupy-strony: GRAFIKA! No cóż, to gra niezależna, więc i oprawa video możnaby powiedzieć, że nie powala. Ale – nie do końca. Osobiście nie przepadam za stylem pikselozy jak w RPG-makerze, ale tutaj mamy inny rodzaj grafiki – niby pikselowej, a momentami mam wrażenie bardziej dokładnej i bardziej artystycznej niż w niejednym tytule z wyższej półki. Taki specyficzno-rozmazane pikselowo-niedokładnie-dokładne coś.. Co by to podsumować – niby nic, a oko cieszy.

Gemini Rue to taka typowa gra point&klik w 2D. Kiedyś takie gierki rządziły pecetami (pamięta ktoś Goblins?). To były gry przygodowe, gdzie zagadki były momentami tak skomplikowane, że chodziło się do kumpla pożyczyć „amigę” czy inny „secret service” żeby przeczytać solucję i przejść dalej.. Internet? Google? Bez jaj..

Tutaj gierka właśnie w takim stylu – no znacie to: klikacie znalezioną łopatą na okno, żeby je wybić i wleźć do wnętrza budynku.. Typowa przygodówka, choć może nie aż tak hardkorowa, jak kiedyś bywały.
Co mi się spodobało? Większość łamigłówek w Gemini Rue jest po prostu logiczna – wystarczy po prostu pomyśleć i sensownie się zastanowić, a uczucie radochy przy wpadnięciu na ten właściwy pomysł jest co najmniej wielkości uczucia odkrycia leku na raka. Miałem wrażenie, że w tej grze nie działa zwykłe klikanie na pałę na wszystkie interaktywne miejsca na ekranie, a nuż coś wlezie. Trzeba ruszyć mózgiem. Jasne i małpa w końcu przejdzie każdą grę włażąc i klikając co popadnie, ale przecież nie jesteśmy takimi ciućmokami.

Do tego dochodzą opcje dialogowe, które.. po prostu mnie urzekły. Dlaczegoż? Kilka razy możemy popchnąć akcję dalej umiejętnie poprowadzoną rozmową, a żeby to zrobić trzeba zwrócić uwagę na niektóre fakty z życia różnych postaci (np. zapamiętać ich rodzaj pracy itd.) W grze jest opcja notatek, która to wszystko ułatwia, ale w sumie nie ma nic podane na tacy i czasami warto coś sobie w głowie zapamiętać, żeby później nie rozwiązywać zadania na okrętkę, bo npc wykrył nasze kłamstewko i strzelił focha. Ciekawe rozwiązana jest też sama rozgrywka, który w umiejętny sposób sprawia wrażenie wielu dróg do ukończenia danego zadania. Gra jest liniowa, ale to wrażenie różnych możliwości daje miłe uczucie kontroli nad postacią i światem.

Skoro już jestem przy gejmplaju – Gemini Rue to gra, która poza bardzo okrojonym samouczkiem, nie daję nic na tacy. Zaczynamy jako jakiś policjant czy inny agent i szukamy swego brata, gdzieś tam.. Nie wiemy nic o świecie w jakim gra się toczy.. A gra zasypuje nas nazwami, wątkami i innymi pierdołami nie tłumacząc nic.. NIC!!! Żeby skumać kim jesteśmy, gdzie jesteśmy, dlaczego tu jesteśmy i czemu kurna non-stop do nagiego kija pada deszcz???!! – to wszystko trzeba wywnioskować z prowadzonych rozmów, przeczytanych strzępów gazet, zapisków itd. – a potem połączyć w całość i jeszcze połowę sobie samemu dopowiedzieć. Fajne?? No wow! Mi się mega podoba! Wreszcie gra, która uruchamia naszą wyobraźnie, zmusza do myślenia, szukania i łączenia faktów.. A nie jak w innych produkcjach, gdzie w intro dostajemy przedstawiony cały wszechświat, łącznie z bóstwami, wierzeniami i ceną bułki z masłem, a cała frajda, imersja i klimat w pizdu..

Klimat? Ktoś pisał o klimacie!? No jest.. Grafika tej gierki świetnie oddaje miasto gdzieś z 23 wieku.. Ci kolesie z fajeczkami na schodach – nie wiem czemu, ale dla mnie byli tak realistyczni, że miałem ochotę poprosić o ogień i sam zapalić.. I ten odgłos deszczu… o głosie głównego bohatera i jego płaszczu, już nawet nie wspomnę. No jest ten klimacik, może nie tak ciężki i górnolotny jak np. w “łowcy androidów”, ale czuć ten specyficzny science-fiction z panami w prochowcach i wiecznie ciemnymi, deszczowymi metropoliami.. Normalnie grałem z otwartym parasolem..


Gra może nie jest długa – co prawda ja zaciąłem się w pewnym momencie i w sumie skończyłem grę po jakiś 5h, ale pewnie da się i szybciej. Zrobiłem mały błąd, mniej skupiając się na informacjach od npc i tego co się wkoło działo, próbując robić wszystko na ślepo i… utknąłem.. Musiałem skorzystać z pomocy google (tak, ja pierniczę, przyznaje się! ale to była malutka podpowiedz, obiecuje – ostatni raz!). Przez moment myślałem nawet, że nie będę tej gry polecać, bo miałem wrażenie, że nagle historia zrobiła się miałka i nic do siebie nie pasuje. Ale kiedy już skumałem swój błąd i odkryłem to, co przez przypadek pominąłem, nagle dalsze kroki okazały się bardzo logiczne i z drobnym oporem (bo jednak przy kolejnych zagadkach trzeba coś pokumać), ale jednak dość szybko – poszło dalej. Piszę o tym, bo tutaj naprawdę trzeba na wszystko zwracać uwagę, słuchać (i rozumieć) rozmowy pomiędzy npc, kojarzyć i łączyć fakty.. Chwila nieuwagi około-fabularnej i jesteś w ciemnej dupie.. No dobra po polskiemu – nie kumasz anglika, to niestety nie pograsz..

A ta cała fabuła? Odkrywa się powoli i cóż – nie mogę napisać nic więcej, poza tym, że pod koniec naprawdę się wciągnąłem, a sama końcówka była świetna. Do tego to, co, kocham!! Gra próbuje poruszyć pewne tematy z pogranicza filozofii i zmusić nas-graczy do zadumy.. Nie mogę napisać więcej, bo zdradzę część historii, ale wspomnę tylko, że gra próbuje dotknąć tematów człowieczeństwa, bycia człowiekiem i jego samoświadomości – bardzo zresztą podobnie do przemyśleń z SOMY, jeśli ktoś grał (OMG to już kolejny tekst, w którym piszę o Somie, wybaczcie! – wybaczamy „słychać głoś z tyłu sali” ?!?).

Nie ma co się rozpisywać – warto zagrać, dla klimatu tworzonego przez historię, futurystyczny świat, ciekawą oprawę video-audio, głównego bohatera niczym łowcę androidów, dające satysfakcję zagadki i rozmowy z npc, i kończąc na wciągającej i dającej dużo do myślenia fabule.. “Co to znaczy być człowiekiem?” Która to już gra, polecana przeze mnie, a zadające te pytania..

Gierka na niedzielne popołudnie lub dwa, w przecenach za śmieszne pieniądze – w przerwie od kolejnych asasinow, batmanów, hitmanów i lar… do poklikania, a może i zadumy.. (dum dum)

Pozdros Kloni.


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial