subterrain

Dzień “zero”, godzina “zero”

sub01

Od tygodnia kwitnę w tej pieprzonej celi. Sram ze strachu, jedzenia już nie ma, a wody została mi ostatnia butelka. Krzyki ucichły, alarm też. Słyszałem jak inne cele otwierały się, ale oczywiście w mojej celi, drzwi zacięły się w połowie… Od kilku dni nic nie słyszę, strażników nie ma, a ja niedługo umrę ze strachu i głodu – w ciszy! No nic, podjąłem decyzję i zebrałem się w sobie – spadam stąd.
Znalazłem wejście do szybu wentylacyjnego pod biurkiem. Biurko można przesunąć iha! Jak to możliwe, że wcześniej na to nie wpadłem lol? Może kiedy działało zasilanie stacji, szyb był zamknięty? Kij z tym, nie ma czasu na rozkminę, uciekam!

Dobra, przelazłem szybem do celi Jeak’a. Ten tłuścioch miał zawsze pełno słodyczy i na szczęście trochę zostawił. Pewnie już stąd spieprzył, skurczybyk! Wciągnąłem batona na szybko i już mi trochę lepiej. Jego cela jest otwarta, więc udało mi się wyjść. W stacji jest cicho, nikogo nie ma, tylko awaryjne zasilanie działa.. Większość cel faktycznie pootwierana, ale żywego ducha nie widać.
Na początku wpadłem w szał zbieractwa i postanowiłem sprawdzić i ogołocić wszystkie pootwierane cele, ale po chwili zorientowałem się, że nie mam gdzie tych wszystkich puszek i batonów poupychać. Dobra, olewam to. Spróbuję wydostać się z więzienia i sprawdzić co się stało.

godz 0:30
Fak fak fak fak! Trup z flakami rozbebeszonymi po całej podłodze bleeee. Prawie wyrzygałem tego wcześniejszego batona. Jedyny plus jest taki, że obok leżał też plecak, który temu koleżkowi już się chyba nie przyda, a mi jak najbardziej. Wróciłem do cel i napakowałem plecak wszystkim co znalazłem. Potem ruszyłem w stronę pomieszczenia strażników – tam może dowiem się czegoś więcej!
Po drodze znalazłem kolejne trupy w dziwnych pozach z krwią na ścianach – ech od tego wszystkiego zaschło mi w gardle, dobrze, że wciąż mam wodę!

godz 1:00
Pomieszczenie strażników to prawdziwa rzeźnia – nie będę tego opisywał. Na szczęście znalazłem tam kartę dostępu i pałkę – przynajmniej już nie jestem bezbronny.

godz. 2:00
WTF?!?!?!?!?!?! Jakieś wielkie gównocoś wyskoczyło na mnie zza drzwi, gdy przeglądałem kolejne szafki w poszukiwaniu wszystkiego co się może przydać. Umarłem ze strachu dwa razy. Pałka poszła w ruch i zombie-coś-tam nie żyję. Chyba.. Olewam to zbieractwo i spadam stąd!!!

godz 2:30
Dobra – zbieractwo jest jednak ważne, jeśli mam tu przeżyć i się stąd wydostać. Po drodze zaciukałem kolejne japierniczeniewiadomoco. Dotarłem na górny poziom i znalazłem pistolet – bójcie się!! Niestety mój plecak okazał się zbyt mały, żeby zabrać wszystko. Więc aktualnie zmieniłem strategię – zbieram tylko płyny i żarcie, ew jakieś karty magnetyczne i broń.

godz. 3:30
Po ogarnięciu kleptomanii i zabrania wszystkiego co się tylko da, dotarłem do stacji kolejki, która na szczęście wciąż działa. Także – aloha, jadę do centrum kontroli i zobaczymy co dalej.

sub02

godz 4:00.
Dotarłem do centrum kontroli stacji – nikogo tu nie ma, ale trupów i jakichkolwiek śladów tych stworów też brak. Znalazłem za to pełno przydatnych rzeczy – żarcie, broń, leki, lekką zbroję itd. Z centrum mam dostęp do każdego miejsca na stacji, do tego reaktor i jego konsola działają. Spróbuję dostać się do centralnego laboratorium, inżynierii, a potem może uda się wejść do kopalni i szklarni, i wymyśle jakiś sposób żeby tu przeżyć i wydostać się z planety.
Czas coś zjeść i wypić, a potem zdrzemnę się dwie godzinki, bo padam na ryj.

Zaadaptowałem sobie jeden z pokoi, gdzie poznosiłem wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, opitoliłem jakieś żarełko i idę w kimę!

godz 7:30
Kurna, zżarłem jakieś zatrute gówno i wskaźniki medyczne pokazują, że jestem czymś zarażony – aaaa zamienię się w te pieprzone zombie! Na szczęście znalazłem pigułki z nazwą “decontamination” – po zjedzeniu jest jakby lepiej. Gorzej, że pigułek nie ma za dużo.

godz 9:00
Ogarnąłem całe centrum – znalazłem dziennik kapitana, wedle którego na stacji jest jeszcze jeden statek, którym można się stąd wyrwać. Skoro kapitan nie żyję, mam nadzieję, że nikt więcej się o tym nie dowiedział i będę mógł tym statkiem stąd spierniczyć.
Znalazłem też wpisy, że “zaraza”, która się tu rozprzestrzenia jest limitowana przez dostęp tlenu i wysoką temperaturę. Poza tym odkryłem, że mogę dzięki konsoli podłączyć pod prąd kolejne składowe stacji – niestety generator nie wyrabia już tak jak kiedyś i jeśli go przeciążę może być -mówiąc delikatnie – nieciekawie.

No dobra – mam klucz do laboratorium, podłączyłem je pod prąd i znalazłem zbiorniki tlenu i generator ciepła. Trochę to wszystko waży, ale tak wyposażony i uzbrojony po zęby wyprawiam się na wycieczkę do centrum wynalażcości!

godz. 20:00
o ja pierniczę, ledwo żyję. Uruchomiłem laboratorium, znalazłem nawet generatory tlenu i temperatury, które już chodzą pełną parą. Do tego utłukłem z milion tych zombiaków. Ale żyję i chyba wyczyściłem laborki. Jest tam analizator, który już włączyłem i analizuje mój sprzęt, żeby go potem wydrukować na drukarce 3D w lepszej wersji w centrum inżynierii. Ach już widzę te nowe lśniące spluwy! Szkoda, że wciąż nie mogę wejść do warsztatu…

Dzień 2.

sub3

Dobra nie będę was zanudzał co robiłem przez ostatnie 2 dni – w skrócie: znalazłem karty dostępu do kopalni, szklarni i warsztatu, podłączyłem te wszystkei pomieszczenia pod prąd, wyczyściłem z całego plugastwa i teraz kopalnia produkuję już rudę, w szklarni rośną marsjańskie rośliny, a w warsztacie przerobiłem wszystkie śmiecie jakie znalazłem na części pierwsze i za chwilę zacznę produkcję nowej strzelby i pigułek odtruwających.
Po co mi to wszystko?

No więc znalazłem chip z informacją o sposobie produkcji kosmicznego paliwa, które pewnie będzie potrzebne do uruchomienia statku. Niestety chip ma 4 poziom zaawansowania, a w laboratorium jest soft na pierwszym poziomie, więc muszę poszukać nowszej wersji. Domyślam się, że produkcja takiego paliwa zeżre tony materiałów i rudy, także produkuje je już zawczasu.

Jestem władcą MARSA! Idę jeść, pić, srać, sikać i spać! W tej kolejności.

Dzień 3. 12:00
Ok, znalazłem data dysk z informacją, że większość softu została przeniesiona do Spirit Plaza, także teraz, kiedy moja mała baza pracuje pełną parę, ja wybieram się na zwiedzanie Marsa. Do tego przy trupie mojego ukochanego kolegi w laboratorium znalazłem pamiętnik, wedle którego ten fiutek mnie w coś wrabiał?!?! Ty gnojku – umrzyj.pl!

Ok wracając do sedna – mam żarcie, picie, broń, lekarstwa, 2 zbiorniki z tlenem i ciepłem oraz nowe generatory żeby je wymienić już na miejscu.
Niestety zużywam strasznie dużo prądu i przy podłączeniu plazzy, mam informacje o spadku mocy – no cóż ryzyko przegrzania reaktora to 0,5% – dam radę

godz. 20:00
Ku#$@%$#%#$%#! Ledwo wysiadłem w plazie z kolejki – alarm przeciążeniowy reaktora.. W ostatniej chwili zdążyłem wrócić, przed przegrzaniem… 0,5% szans – no jasne!

godz. 23:00
Dobra, ogarnąłem nowe rdzenie do reaktora z warsztatu, które dają więcej mocy i teraz starcza mi na więcej lokacji do utrzymania zasilania. Wyłączyłem też zasilanie w więzieniu – temperatura tam spadła i tlen wywiało, ale nie mam zamiaru tam wracać, niech zombiaki się tam plenią do woli, olewam je!

Dzień 5 03:00
Ogarnąłem część pomieszczeń w spirit plaza – nie sądziłem, że będzie tam tak dużo tych monstrów. Ale powoli pre do przodu

godz. 04:00
@%#$%#%#5 ??? Jak mogłem nie zauważyć, że pistolety zużywają tak dużo energii i czemu wziąłem tak mało baterii?! Skończyły mi się akurat, gdy te stwory wyskoczyły na mnie zza szafy w kolejnym pokoju… Ledwo zwiałem.
Udało mi się podłączyć generator tlenu, także na szczęście przy kolejnej wizycie nie będę musiał dźwigać tych pieprzonych zbiorników z tlenem, wracam do bazy spać!

i sikać!

sub5

Dzień 8 15:00
Ogarnałem spirit plaze i znalazłem chipy – już są opracowywane w laboratorium IHA! Coraz bliżej wyjazdu do domu. Szkoda tylko, że to chip lvl 2 i jest tylko jeden, a ja potrzebuje poziom 4 i to do każdego pomieszczenia (kopalnia, szklarnia itd). Trochę czasu tu jednak spędzę…
Tym razem wybieram się do Hotelu Carson. Cały przygotowany – mam shotguna i nie zawaham się go użyć!

godz. 20:00
Umieram! Jakieś wielkie jak wieżowiec gówno złamało mi nogę… Na szczęście ubiłem ścierwo i miałem przy sobie zestaw do opatrunków. Ból wyrywa mi zęby, ale mogę chodzić – z bieganiem już gorzej. Mam jeszcze trochę tlenu, więc spróbuję zabić jak najwięcej zombiaków i wrócę do bazy,

godz. 21:00
Gdzie jest mój drugi zbiornik tlenu?!?!?!?!? Ja piernicze, zapomniałem, że przestałem go nosić, gdy udało mi się podłączyć generator w Spirit plaza! Jestem na 3 piętrze hotelu i mam tylko 12jednostek tlenu, omg, uduszę się! Szybko do kolejki! ….
Przecież nie mogę biegać, bo złamałem nogę – miną wieki zanim się stąd wydostanę, a tlenu już prawie nie ma!!

godz 21:20
2 jednostki tlenu i wsiadłem do kolejki… na ostatnich kropelkach uff…

sub7

cdn..
Jeśli ktoś chcę się dowiedzieć co było dalej – zagrajcie!

To autentyczny zapis moich przeżyć z gry Subterrain (być może godziny mogą się minimalnie różnić).
Taki indyk-survival-horror-thriller-2D-top-down-shooter!
Grając w tę grę, czułem się jak bohater “marsjanina” – może tylko w trochę mroczniejszej scenerii. Tyle razy uciekłem śmierci, że głowa mała, a frajda z kolejnych udoskonaleń i odnajdywanych kawałków układanki marsjańskiej kolonii – NIESAMOWITA!!
Dotarłem do 28 dnia (po około 30h grania) – niestety lub stety gra nie daje nic na tacy i popełniłem wiele błędów zanim odkryłem mechanizmy tego świata. To jeszcze bardziej zwiększa uczucie cudownej imersji – uczucia bycia ostatnim człowiekiem na Marsie, który walczy z tajemniczą epidemią!
Popełniłem jednak niewybaczalne błędy i chyba będę musiał zacząć grę od nowa – ale po 30h świetnego survivalu w cudownym klimacie thrillera – naprawdę WARTO!


kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial