duet panorama

*update – przez przypadek odkryłem, że gra jest też dostępna na urządzenia z androidem – bezpłatna wersja nie ma wszystkich opcji i okresowo wyświetla reklamy (jeśli jesteś podłączony do netu), ale mimo to naprawdę daje radę. A może powiedziałbym nawet, że na komórce/tablecie gra się jeszcze lepiej!

No dobra, gra jest tak banalna, że sam nie wiem co mam o niej pisać?! Indyk stworzony w zacisznym domku przez jednego dewelopera z przecudowną muzyką ziomka o nazwisku Tim Shiel – soundtrack tak mi się spodobał, że muszę kolesia zareklamować. Ok – jest to pewien rodzaj muzyki elektronicznej, który nie każdemu podejdzie (serio?!), ale mimo wszystko łapcie za słuchawki, volium na full i jazda:

 
 

 

Co tu się rozpisywać o samej grze? To typowa zręcznościówka z cyklu „leci na Ciebie jakieś gówno, więc trzeba je omijać”, a z każdym poziomem jest tego więcej i bardziej skomplikowanie! Jest tutaj nawet pewien rodzaj fabuły. No dobra to nie jest fabuła, czy nawet historia – w każdym razie dodaje małego klimatu. Co mam na myśli? O tym za chwilę!

Duet

Nie będę tłumaczył dokładnie gejmplaju, bo nawet jak napiszę ścianę tekstu to i tak ktoś nie skuma – więc nagrałem film podsumuwujący całą grę – do oblukania na końcu tekstu.

Gra na steam jest za jakieś 5euro – ja wyciągnąłem ją w kolejnym bundlu „7 gier za 5 euro + soundtrack z gry” (yes yes yes). Włączyłem ją w sumie trochę z nudy, trochę z ciekawości – na zasadzie: pogram z 10min, zobaczę o co kaman, może wyciągnę karty i wyrzucam do kosza. No zagrałem te 5min, patrze a tu 1h minęła! Na początku mega się wciągnąłem i co minutę tylko zgłaśniałem muzykę. Po 10 minutach mimo, że nie zawsze udawało mi się przejść jakiś poziom, zamiast narastającej frustracji i chęci zniszczenia klawiatury (jak to bywa w takich zręcznościowych grach) czułem narastający spokój. Nie wiem czy to ta muzyka, czy grafika lub po prostu całość, ale gra mnie tak odprężyła, że prawie mi ciśnienie spadło…

I było coś jeszcze… Oprócz spokoju… pewien rodzaj dziwnego odczuwania… Wspominałem o klimacie? Więc jest w tej grze pewien rodzaj rozgrywki, gdzie poszczególne poziomy są posegregowane w kategorię, np. złość, wina, depresja itd. A w czasie ich przechodzenia muzyka odpowiednio się zmienia i słyszymy różne komentarze „towarzyszącej” nam kobiety (jej głos BTW świetnie mnie wycisza). Początkowo miałem wrażenie, że po prostu jest to rodzaj „samouczka”, ale w niektórych momentach to jedno wypowiedziane zdanie, aktualnie grana nuta i kręcący się klocek, potrafią naprawdę poruszyć odpowiednią emocjonalną strunę. O ile wywołanie „gniewu” w takiej grze nie jest trudne, o tyle przechodząc poziomy pod tytułem „depresja”, naprawdę czułem taki wielki i zły ładunek emocjonalny, że marzyłem by je jak najszybciej skończyć, bo nagle zacząłem być… smutny! Może trochę przesadzam i za bardzo się wkręcam, ale mamy niby prostą grę zręcznościową, a przez malutkie drobnostki, cudownie wkracza ona w nasz świat uczuć i emocji!

Duet

W końcu jednak dotarłem do poziomów, gdzie autor gry tworząc je miał chyba zawał mózgu no i musiało mnie dopaść …. zdenerwowanie. Ale i tak trwało to długo i miło spędziłem czas. Co lepsze – wciąż mam ochotę wracać do tej gry. Do tego zaczynam powoli przechodzić te poziomy, które na początku wydawały mi się po prostu niemożliwe – poziomy wykrzywiające zwoje mózgowe, po których dostaniecie pierdolca i takiego nerwa, że naprawdę tylko wyrzucenie monitora przez okna może pomóc. Ale da się to przejść – a satysfakcja? WOAH MEEEEGA. Gorzej jak na ostatnim klocku się wygibiecie.. no cóż komp do kosza, biurko w strzępy…
No i ten kobiecy głos. Czy te zdania coś znaczą? Sami sprawdźcie!

Żeby więcej wam oszczędzić – popatrzcie i spróbujcie – naprawdę WARTO!
 

kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial