altos

Ok, nie jestem fanem gier mobilnych – może dlatego, że rzadko trafiam na naprawdę dobry tytuł. Większość tych gierek bazuje albo na próbie dorównania grafiką tytułom AAA z pc/konsol, albo chwalą się one niesamowitym sterowaniem i mnogością wykonywanych akcji – co często kończy się wyłamaniem palców, zabazgraniem ekranu tłustymi odciskami albo wszystkim tym na raz. Podsumowując – no jakoś mobilny gejming mnie nie porwał.
Jasne grałem w kilka gierek, niektóre miały pewien potencjał, ale jakoś żadna nie przekonała mnie na dłużej czy też nie sprawiła opadu gęby, mordy tudzież szczęki.

Jednak nawet na najstarszą dziewicę przychodzi w końcu ten pierwszy raz!
„Przygody Alta”

5

O co kaman? Lecimy na snowboardzie z lewa na prawo, robimy backflipy, grindy, zbieramy coinsy i nasze lamy (tak, kurna, LAMY!) i…. już!
Co mnie w tej grze urzekło? Kilka rzeczy…

Gra wyszła pierwotnie na urządzenie spod znaku jabcoka w 2015, a w lutym 2016 także na androida i chyba kindle’a. Na androida jest darmowa, a na iphone’a? No cóż – wiadomo…
Twórcy to trzech ziomków z Kanady, którzy chcieli stworzyć takiego z-lewa-na-prawo-twora (po angielsku to niby endless-runner game), gdzie poczuje się pęd wiatru jadąc z pagórka, przypomni się niesamowita frajda z napierniczania tricksów z Tony Hawk’s Pro Skater 2 (przy okazji polecam – Klik!) i do tego nie będzie tak nudna, powtarzalna i skomplikowana jak inne tego typu gry. I co? No i udało się spełnić wszystkie te cechy.

Po pierwsze nie jest nudno bo mapy są tworzone randomowo, więc każdy przejazd jest zawsze troszkę inny, a po drugie w grze mamy do wyboru kilka postaci, które faktycznie różnią się mocno stylem jazdy. A żeby mieć dostęp do tych wszystkich postaci, trzeba wykonać kolejno 50 różnych misji-acziwmentów. Innymi słowy – jest jakiś cel tej gry, a każdy acziwment robi się coraz bardziej skomplikowany, więc potrzeba czasem kilku przejazdów, żeby go zaliczyć. Nie oszukujmy się – jest to mega ważna część gry, bo bez tego po kilkunastu przejazdach mając za cel tylko zrobienie hajskora, no byłoby nudnawo.
A kiedy już dotarłem do 30 poziomu i myślałem, że zacznie mi się nudzić, odkryłem kolejny upgrade – kostium do latania, czyli nowe triki i kolejna motywacja na następne 20 poziomów!

4

Następna świetna rzecz to sterowanie – pyk w szybkę i skaczesz, przytrzymujesz i kręcisz backflipa i … KONIEC! W myśl zasady „easy to learn, hard to master”. Świetnie to działa i naprawdę oddaje ducha Tonego Hawk’a (zresztą twórcy nie ukrywają, że tą grą się inspirowali).

Coś jeszcze wam potrzeba? Gdzieś wyczytałem, że twórcy inspirowali się także grą Journey z PS’a. No widać tą typową kreskę w grafice. A to kolejna zaleta Alto’s Adventure – jest piknie! Oprawa graficzna jest świetna – co więcej – zmienia się w czasie grania. Słońce zachodzi, nadchodzi noc, a potem znów wschód słońca, czasem deszcz lub śnieg albo burza z piorunami… Naprawdę robi to wrażenie i do tego zmienia sposób rozgrywki, bo w nocy po prostu ledwo co widać – jak to w nocy, do kija!


Jest ładnie, przyjemnie, momentami zaskakująco, wciąga na kilka godzin co najmniej. Idealna gra na szybką sesyjkę w tramwaju czy tam w kolejce do jakiegoś okienka. Kwintesencja gier mobilnych, wykonana w świetny sposób. Czepiałbym się, ale gdyby jeszcze wrzucić do tego choć minimalną fabułę, jakąś opowiastkę, coś do zadumy – ech walnięty w dekiel jestem – grajcie bo WARTO!

gif
kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial