hl1

Ponieważ Half-Life (we wszystkich swych odsłonach) urósł w niektórych kręgach do miana gry kultowej (i pewnie ma nawet wyznawców, a może i kapłanów), do tego Valve nie poskąpiło za wiele tłumaczeń fabuły i dodatkowo nakręciło wiele niewyjaśnionych wątków, plus powkładało w tę serię miliard dziwnych easter-eggów, to… nie sposób było nie zrobić z tego wszystkiego… TAK – TOPLISTY! okraszonej moim mniej lub bardziej trafnym komentarzem 😉 i zahaczającej o szeroko pojęty świat gier.

*UWAGA ta toplista z góry przeznaczona jest dla osób, które grały w tę serię gier, ale starałem się ją napisać tak, by nie zawierała większych spoilerów z rozgrywki (w sumie fabuła jest tak tajemnicza, że i tak ciężko tu coś spoilerować :P)

Zatem nawet jeśli ktoś nie grał w HL, niech sprawdzi sobie jak pokręcone jest to uniwersum! A przy okazji może natchnie to kogoś na tę właśnie grę! (tekst dla wszystkich nieobeznanych i nie grających w half-life’a >>> TUTAJ <<<)

Ok – no to jak zwykle – lecimy!

Rozumiem, że fanatyk tej serii, będzie miał te wszystkie ciekawostki w małym paluszku u stópki (tym, którym później pierdolnie się o kant łóżka). Ja jednak jako zwykły normalny fan gry, o wielu z nich w ogóle nie wiedziałem. A ktoś komu po prostu gra się spodobała, myślę, że tym bardziej z radością poczytać, jak świrnięci potrafią być zarówno twórcy gier jak i sami fani (którzy te wszystkie tajemnice wyciągają, a nawet tworzą od nowa).

Na początek zanim w ogóle zacznę, mała wzmianka o samym tytule. Choć to żadna ciekawostka i każdy fan Half-Life powinien to znać jak paciorek!!! Mimo tego wciąż znajduję w necie kolejne artykuły o tym, co by to było, gdyby część tytułów gier przetłumaczyć na polski – a tam zawsze na pierwszy ogień rzucają właśnie Half-life’a i zaczynają się wyśmiewać, jak to dobrze, że pozostaliśmy przy angielskiej nazwie zamiast tłumaczyć ją na “Pół-życie” (i piszą to zupełnie serio!!) LUDZIE!!!! Ile można? Half-life to zwrot znaczący po polskiemu “okres półtrwania” albo tłumacząc inaczej “czas połowicznego rozkładu”…. W takiej formie ten tytuł już nie jest taki śmieszny, he? Nie będę tłumaczył co to jest okres półtrwania (wikipedia, albo won do pani od fizyki/chemii), wystarczy napisać, że tyczy się to pierwiastków promieniotwórczych (choć nie tylko) i w tym znaczeniu, biorąc pod uwagę fabułę gry, ma to sens… Tyle upustu mojej frustracji na temat tytułu!

A teraz toplista!

Nr 8. G-man!!

źródło - hl wikia

źródło – hl wikia

W zestawieniu nie mogło zabraknąć najdziwniejszej postaci z serii.. Tajemniczego agenta?, pracodawcy? czy kij wie kogo.. Pojawia się w przeróżnych momentach gry (wszystkich części) i… No nie będę spoilerował.
Teorii, na temat tej postaci, tego kim jest, dla kogo pracuje itd itp i w ogóle – jest pierdyliard.. Nie na tym chciałem się skupić, a raczej na temat kilku dziwnych ciekawostek.

Nazwa G-man w sumie nie pojawia się nigdzie w grze i została tak naprawdę rozpropagowana częściowo przez samych graczy, którzy odkryli ten skrót w plikach odpowiedzialnych za tekstury tej postaci. Ponieważ jakoś trzeba było na kolesia wołać, nazwa ta szybko rozeszła się po necie do tego stopnia, że już w HL2 w napisach końcowych przy dubbingu dla tej postaci pojawia się właśnie określenie GMAN (w HL1 niestety nie ma tego w creditsach – tak nazywa się jedynie plik tekstury postaci).

Podobno skrótem G-man czasami określa się New York Giants – drużynę footbolu amerykańskiego. Jednak samo określenie „G-Man” jest tak naprawdę dość znanym amerykańskim skrótem od government-man oznaczającym tajnego pracownika rządu, agenta FBI itp. Pierwszy raz zostało użyte przez gangstera Geogre’a „Machine-Gun Kelly” (bo lubił tommy-guna – kto nie lubi?), który w czasie aresztowania krzyczał „don’t shoot, g-man!” HEHE. W 1935r. powstał też film „G-man”, który swego czasu trafił do dziesiątki najlepszych filmów gangsterskich. No ale miało być o HL!

Zatem kolejny dziwny easter-egg jest związany z teczką g-mana, z którą w większości się nie rozstaje. Znowu jacyś maniacy, za pomocą “programów do modeli”, podejrzeli jej wnętrze.. (lol czego to ludzie nie wymyślą). Okazało się, że w środku są: 3 ołówki, 2 zabazgrane kartki papieru, pistolet w kaburze, dowód tożsamości i przenośny komputer. W sumie nic specjalnego – chyba valve przewidziało taką akcję i specjalnie napchało tam tylko jakieś pierdoły – ale kto wpada na pomysł żeby grzebać w modelach tekstur, by sprawdzić co jest wewnątrz walizki nigdy otwieranej w grze… Ej sorry ja myślałem, że jest to po prostu pusty obiekt z gry, tekstura… a tam ktoś walnął do środka rzeczy, które i tak nie miały być wykorzystane w grze… obłęd…
Pytanie, co jest dziwniejsze – ludzie, którzy przegrzebują te wszystkie pliki gier szukając tajemnicy końca świata, czy deweloperzy, którzy takie rzeczy umieszczają (w przypadku valve chyba jednak odrzucam teorię, że tekstury te zachowały się przypadkiem).

gmansuitcase


 

Nr 7. Zombiaki
źródło - hl wikiaźródło – hl wikia

Skoro już jesteśmy przy grzebaniu w plikach…
W grze jak wiadomo, jednym z głównych przeciwników są tzw. zombie… wydające przy ataku dziwne jęczące dźwięki. (czy faktycznie można je nazwać zombie – polecam mój tekst o genezie zombie tutaj!
Oczywiście nie obyło się bez świrusów, którzy zaczęli rozkładać na kawałeczki również pliki dźwiękowe. I tak – puszczając plik z odgłosami dźwięków zombie od tyłu – można usłyszeć coś jakby Oh, God help! Help me!” „Get it off me!” „Why, why, why!?,” „Help, God… help! Help me!,” „Gaaah!,” „Gaaaah, I’m on fire! Gaaaaah!,” „My life’s fading!,” „My eyes sting! Gaaah!,” „Put it out!” a nawet „Yabba, put it out please! GRAAAAGH!”


 
Dodatkowo można puścić se od tyłu utwór z soundtracku HL o nazwie “Radio”, a wtedy usłyszymy coś na kształt – „Gordon, can you hear me? Gordon, can you hear me?” albo „G-man, can you hear me? G-man, can you hear me?”

Taka technika nagrywania dźwięków to tzw. backmasking – problem z nią jest taki, że oprócz tego, iż faktycznie można tak nagrać dźwięk, który odsłuchany od tyłu da nam inny konkretny odgłos; to jednak nigdy nie wiadomo, czy to umyślny zabieg, czy może jest to po prostu przypadkowe zgranie dźwięków, które ludzki mózg interpretuje we własny sposób. Gdy wcześniej mózg dostanie konkretną informację, np. ktoś przeczyta, co ma usłyszeć – to mózg tak zinterpretuje ten dźwięk, że usłyszymy to, co chcieliśmy usłyszeć. Takie działanie ludzkiego mózgu jest związane z próbą uproszczania pracy kory mózgowej. Mózg w ten sposób kojarzy fakty i wypełnia luki pamięciowe, aby procesy myślowe działały szybciej. Pewnie każdy zna te teksty, gdzie litery są poprzestawiane, a i tak bez porlmebu wizdimy co cztyamy.
Pytanie czy tutaj słyszymy, to co nam się wydaje, że chcemy usłyszeć, czy faktycznie valve znów chciało się graczami pobawić.

Najsłynniejszy backmasking? Tą techniką bawiło się wiele zespołów muzycznych – ilość rockowych piosenek, które słuchane od tyłu mają przekazywać teksty satanistyczne albo wychwalać maryśkę jest bez liku. Ale najsłynniejsze takie próby to chyba utwory The Beatles, którzy świadomie używali tej techniki m.in na albumie „Revolver”. Jest też taka teoria że w jednej z piosenek Betlesow granej od tyłu, podobno można usłyszeć m.in. „Paul is a dead man, miss him, miss him, miss him”. Miało to być związane z tajemniczą śmiercią Paula McCartneya w wypadku samochodowym w 1966r. i zastąpieniu go przez sobowtóra. Żeby nie wywoływać paniki na świecie (a wtedy już byli dość popularni), fakt śmierci miano starannie ukryć, a koledzy z zespołu przekazali ukrytą informację właśnie jako backmasking… No cóż! Bez komentarza…

Nie mogło też zabraknąć backmaskingu w grach! Nie będę wymieniał tony tytułów, których i tak nikt nie zna, wspomnę jedynie o Bioshock: Infinity i … DIABLO! Pytanie czy w innych grach tego nie ma, czy też gracze jeszcze się nie dogrzebali? O tej technice z Bioshock’a będzie dokładniej w innym tekście o sztuce w grach (bo autorzy cytują tam Szekspira). Natomiast Diablo? Heh – do sprawdzenia w linku


 

Nr 6. Modele postaci

źródło - deviantart by leebyrne

źródło – deviantart by leebyrne

Część modeli z gry była wzorowana na prawdziwych ludziach. Wyżej zdjęcie do porównania. Podobno pierwowzorem Eli z HL2 był znaleziony gdzieś na ulicy bezdomny..

Podobni nawet… Ale sam pomysł pozostawię jednak bez komentarza…

W sumie to nie pierwszy raz, gdy twórcy wzorują swoją postać na prawdziwych ludziach/aktorach. Podobno powstanie Sonic the Hedgehog było inspirowane Billem Clintonem i Mickealem Jacksonem (wut?). Poza tym jedna z postaci ze Street Fighter powstała na podstawie Mike’a Tysona (do poszukania która). A skoro jesteśmy przy bijatykach, chyba można się bez problemu domyślić, kto był inspiracją dla Johnego Cage’a z Mortal Kombat (ja wam dam!). Zresztą prawie każdy z twardzieli z filmów lat 90-tych miał swojego odpowiednika w różnych grach (a dzisiaj powracają m.in. w Broforce!). Jest też cala lista gier, gdzie faktycznie modele postaci powstawały na podstawie prawdziwych aktorów – ale przecież miało być o HL, a ja znów odbiegam za daleko!


 

Nr 5. Ukryte lokacje
Tutaj zbiorczo o ukrytych lokacjach – no cóż jest ich jak mrówków, więc wspomnę o dwóch ciekawszych.

W HL2 w rozdziale 4 (sami se poszukajcie gdzie), można znaleźć Vortigaunta (tak się nazywają te dziwne stwory wielbiące Gordona), który piecze na grillu hedkraba. Jak zacznie się do niego zagadywać, to “wyśpiewa” w poetycki sposób historię walki Gordona z bossem z pierwszej części.

Z kolei w HL1 istnieje (niektóre źródła podają, że został usunięty – nie mam aktualnie jak tego sprawdzić) ukryty poziom, do którego można było się dostać tylko przy użyciu komend z konsoli gry. Całe pomieszczenie było wyłożone teksturami z twarzą Gebe’a Newella (założyciel Valve). Takie pomieszczenia podobno są na każdym poziomie, bo są wymagane przez silnik gry, gdyż zawierają tzw. narzędziowe-tekstury – w skrócie tzw. triggery dla róźnych działań silnika gry. A sama tekstura z twarzą była po prostu ponurym żartem deweloperów 😉

gaben


 

Nr 4. Manhack’s

żródło - hl wikia

żródło – hl wikia


Manhack’s – tak nazywają się te latające gówienka, które chcą nas pokroić w HL2 (jak mnie one wkurzały!!!!!!)
Podobno historię tych maszyn chciano zaprojektować i zaprezentować w grze w taki sposób, że miały być one sterowane przez zwykłych obywateli. Osoby sterujące tymi maszynami miały myśleć, że grają w grę i po prostu ciachają przeciwników dla zabawy – przy czym bez ich świadomości działo się to naprawdę. Nie będę nikomu psuł radochy i zdradzał w jakim filmie/książce wykorzystano własnie taki motyw – gdzie ludzie grając w grę zabijają wirtualnych przeciwników, przy czym nie mają świadomości, że dzieje się to naprawdę i w rzeczywistości sterują prawdziwymi maszynami. Niestety po wielu pracach nad implementacją tej historii, w końcu zrezygnowano z umieszczania jej w grze. Chyba trochę szkoda.


 

Nr 3. Niemiecka wersja HL1
Nie wiem, czy ktoś wie, ale u naszych cudownie miłych sąsiadów polityka poprawności gier jest trochę bardziej zaostrzona niż u nas. Rzekłbym, że jest jedną z najbardziej ostrych i popieprzonych na świecie, ale nie rzeknę. O co chodzi? W tamtym czasie (nie wiem dokładnie, czy już to zmienili), jeśli gra w Niemczech uzyskała ograniczenie wiekowe “od 18 lat”, nie mogła być reklamowana. Żeby tego uniknąć, na terenie Niemiec wprowadzono ocenzurowaną wersję HL1 – i tak dostała ona kryterium “od 16 lat”, ale jaka za to jest czaderska! Wszyscy strażnicy przestali być ludźmi, a zamieniono ich w roboty, czy tam cyborgi; krew ma kolor żółty; naukowców z kolei nie można zabić, a gdy się do nich strzela siadają i płaczą.
Wyrażę swój komentarz w trzech literach – L O L. Chyba polityczna poprawność i próba „ochrony” obywateli przez państwo czasami sięga absurdu. Rozumiem, że trzeba chronić dzieci przed przemocą, a w części gier krew faktycznie leje się strumieniem, flaki latają, a dodatkowe punkty dostajemy gdy zamiast „tylko” zastrzelić, wyrwiemy wrogowi głowę podwójnym przewrotem z piłą w rękach jednocześnie rzucając martwym torsem przeciwnika na wystające z sufitu kolce – ale cenzura Half-Life’a dla szesnastolatków?

hlgerman2

hlgerman


 

Nr 2. Znani fani
Pod tym numerem dwie krótkie informacje
Wielkim fanem gier, w tym właśnie Half-Life, był Robin Williams (Śp!). Podobno miał okazję oglądać HL2 jeszcze przed premierą w studiu Valve. Poza tym w kilku wywiadach podawał, że często modował HL, a sam grał w moda Day of Defeat o II wojnie światowej. No cóż – szkoda, że na świecie brak już tego wspaniałego komika i aktora. Był też podobno fanem Warcraft 3 – i gdzieś przewinęła mi się petycja o uhonorowanie go pomnikiem w grze WoW. Jeśli ktoś zamierza się dziwić – w tej grze już istnieje kilka pomników honorujących różne postaci (m.in. zmarłego pracownika Blizzarda).

Podobno drugim wielkim fanem HL jest Quentim Tarantino. Gdzieś znalazłem informację, że chciał nawet nakręcić film w tym uniwersum… Hmmm uwielbiam Tarantino ale jego film o HL? To byłoby coś dziwnego 😛 A może nie? W sumie wystarczająco dziwne jest, że reżyser znany z niesamowitych dialogów chciałby tworzyć film o bohaterze gry, który…. nie wypowiedział nigdy ani słowa (ups!). Z drugiej strony, gdy pomyślę sobie chociażby o Bękartach Wojny (jak dla mnie świetna parodia, a może pastisz? wszystkich filmów wojennych, amerykańskiego podejścia do faszyzmy i antysemimityzmu) – no więc w tych bękartach wojny Bradd Pitt gra cały film jedną miną – i świetnie! Bo przecież gra właśnie takiego „amerykańskiego kowboja”. A teraz gdyby właśnie Tarantino nakręcił Half-Life, gdzie główny bohater przez cały film nie odzywa się ani słowem, a wkoło niego toczy się niejedna potyczka słowna, czy też po prostu typowana tarantinowska jatka – myślę, że to mogłoby być jednak coś wielkiego.

Tym bardziej, że dziś chyba próżno doszukiwać się naprawdę dobrego filmu powstałego w oparciu o grę komputerową. I pisząc „dobrego” nie mam na myśli tony efektów specjalnych, hektolitrów krwi i ogólnej miazgi na ekranie, ale naprawdę głębokiej historii i wielkich emocji jakie faktycznie wiele gier w nas wzbudza.

Inni znani – lubiący HL i gry? Cała masa, m.in. znów Śp! Terry Pratchett. Przy okazji – jego córka pracowała przy tworzeniu scenariuszy dla Tomb Rider’a.


 

Nr 1. Half-Life 3
h3l3

To może nie jest jest ciekawostka, a raczej już legenda. A mianowcie – Half-Life 3!! No cóż chyba każdy, kto grał i chociaż trochę wsiąknął w tę historię z wytęsknieniem czeka na kontynuację. Plotek odnośnie jej powstania jest chyba jeszcze więcej niż teorii powstania świata.. Nie będę nawet próbował przytoczyć najmniejszej części. Przychylałbym się jednak do teorii, że ta część nigdy nie powstanie… Dlaczego? No cóż oczekiwania są ogromne, a cała seria w czasach kiedy powstawała, za każdym razem była pewnym przełomem i dziś jest po prostu kultowa (nie boję się tego słowa, mimo, że w niektórych serwisach co druga gra jest kultowa). Dlatego stworzenie trzeciej części, która dorównywałaby choć trochę poprzedniczkom i jednocześnie była aktualna na dzisiejsze czasy i technologię, do tego podobała się 90% użytkowników – no jest chyba niemożliwe. Nie wspominając już nawet o tym, że próba stworzenia takiej gry, dla przedsiębiorstwa jakim jest Valve – czerpiącego milionowe zyski z platformy Steam – po okazaniu się niewypałem, mogłaby mocno zachwiać pozycją spółki, a tym samym kasiorką.

Ale! To nie zmienia faktu, że pomarzyć można. Sprawa nagłośniła się po ostatniej zimowej wyprzedaży Steam, gdzie poprzez wypuszczane seryjnie w czasie wyprzy komiksy, fanatycy uknuli tak dziwną historię, że nawet nie będę jej tu umieszczał. Później pojawiły się informację na reddit od niby pracownika Valve, że HL3 powstaje – jednak cała akcja na forum była raczej wielkim fejkiem. A na sam koniec pozostaje informacja (podobno potwierdzana oficjalnie), że Valve zarejestrowało na Europę logo “Hal-Life 3”. Faktycznie ktoś to zrobił, ale czy to nie jest kolejna ściema? Dziś już nie można niczego być pewnym. Internetowy prank czy prawda? Może faktycznie coś powstaje, a może Valve systematycznie nakręca powolną spiralę, czerpiąc kolejne milionowe zyski ze swych złotych jajek.

Pozostaje nam tylko czekać, chociaż mam wrażenie, że jeśli nawet HL3 powstanie, to po jej ukończeniu pojawi się jeszcze więcej pytań niż mamy teraz…

dozoo kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial