ugh

Ugh! Ugh! Ugh!
Data wydania? 1992r.!! Gra wyszła na Złomodore i Amigę – do dziś pamiętam tę dyskietkę i latające wyzwiska przy każdym nieudanym podejściu. Włos się jeży, gdy sobie pomyślę, jak ciężko było przejść niektóre poziomy! Prawie jak ziomeczek niżej
 

No dobra – tak nie było! Ale chyba każdy ma czasem w głowie podobny chaos, kiedy to przegrywa kolejną misję jakiejś szatańsko trudnej gry! Nie mówię, że od razu wyrzucam monitor przez okno – chwila ciszy, dwa głębsze oddechy (i ofkors wyłączenie tego suabego guana!!!) i już jest spokój. Nie no luz, nie jesteśmy przecież takimi furiatami. Jednak mam wrażenie, że gdyby komórki mózgowe wkurzonego gracza mogły się wypowiedzieć na temat tych kilku sekund miazgi, jaka dzieje się w głowie zdenerwowanego gejmera, to właśnie tak wyglądałby chaos w mózgu, jak reakcja tego „biednego” ziomusia powyżej. Jeszcze tylko jedno zdanie i wracam do tematu – ja się pytam gdzie są jego starzy?!?!?!?!

Ok.. Nie twierdzę, że Ugh! to jakaś masakrycznie trudna gierka. Powiedziałbym, że raczej jest luzacka i chwilami potrafi odstresować. Ale mamy tu 69 poziomów (swoją drogą, to chyba nie jest przypadkowa liczba) – i są momenty, kiedy już już kończymy, przechodzimy i…… jeb zahaczyło się o kamień i dupa zbita od nowa – szał mózgu i miazga zwojów nerwowych.

Ale wróćmy do początku! Zaczynamy jako poczciwy jaskiniowiec, co to chciałby wyrwać swoją pierwszą dziewuchę (tak! jest fabuła – aczkolwiek już ją opowiedziałem w całości od początku do końca – ups!). Niestety chyba nasz prehistoryczny ziomal nie ma pary w łapach i zamiast łapać za maczugę i do jaskini, postanawia zarobić hajs na gruby melanż i tym samym zaimponować swojej wybrance. A ponieważ, jak wspomniałem, pary w łapach nie ma, za to całe życie na siłowni pakował nogi – postanawia uruchomić prehistoryczną taksówkę na pedały.
ugh1

No i luz – zapieprzamy po jaskiniach sowim rowero-kopterem i przewozimy biednych flinstonów od jaskini do jaskini. Niby proste, ale zrobienie tego wystarczającą szybko żeby łyknąć bonus, a przy tym dość dokładnie, żeby nie rozpierniczyć swej maszyny z bambusa – no trzeba trochę się napracować. I tutaj naprawdę rozgrywka daję radę. Nasza maszyna jest delikatna i wystarczy silniej walnąć w ścianę, by zakończyć żywota. Do tego dochodzą przeciwności w postaci przelatujących gadów, wkurzonego Triceratopsa czy nagle podnoszącego się poziomu wody – i mamy naprawdę coraz trudniejsze wyzwanie! A jakby tego wszystkiego było mało, po chwili okazuje się, że nasz ziomeczek, to jednak nie ma ud ze stali i w miarę napierniczania taksą, po prostu się męczy i potrzebuję coś wszamnać, co by mieć swojego powera! Czyli łapiemy kamienia (daj kamienia!!!) i… zresztą sami se sprawdźcie skąd brać żarełko. Chodzi mi o to, że gierka ta ma kilka ciekawych mechanik, które złożone do kupy mocno utrudniają, ale też uatrakcyjniają rozgrywkę, sprawiając, że nie jest to tylko zwykła gra „przenieś z punktu A do B koniec, bez fajerwerków”.
ugh3
ugh2

Jak pisałem, jest 69 poziomów, a do każdego jest odpowiednie hasło, więc można sobie spokojnie zagrać jedną planszyjkę, spisać spokojnie hasełko i wrócić następnego dnia, nawet na zupełnie innym kompie! A grać można choćby na przeglądarce, bo dzisiaj gra jest dostępna głównie przez emulator, który na szczęście działa lajtowo właśnie w przeglądarkach. Gierkę więc można uruchomić praktycznie wszędzie – link na końcu tekstu.

No dobra – o co mi chodzi z tą liczbą plansz? Niby tylko takie moje „kosmate” skojarzenie, ale….. Okazuje się, że wszystkie hasła do poszczególnych poziomów, to tytuły utworów death rockowej (tak, jest taki gatunek muzyki) grupy Christian Death. Natomiast przy poziomach dla dwóch graczy – hasła pochodzą z repertuaru dziwnego zespołu o nazwie Current 93. Sumując do kupy inspirację death-rockowym bandem, liczba „69” jako ilość poziomów zaczyna robić się dziwnie nieprzypadkowa. Chyba twórcy gry mieli jednak coś nie do końca równo pod garem – a przynajmniej nie byli świętoszkami!

To tylko taka dziwna ciekawostka z serii ukrytych nerdowskich easter-eggów wczesnych lat 90-tych. Poza tym Ugh! to naprawdę milusia i grzeczniutka gierka. Mam wrażenie, że dziś przemycenie tekstów death-rockowej czy death-metalowej grupy do jakiejkolwiek gry, skończyłoby się niezłym skandalem – pytanie tylko, czy to takiej grze wyszłoby na dobre, czy na złe?

Jednak Ugh! to tylko przyjemna gra zręcznościowa, w której próżno szukać jakichkolwiek kontrowersji – wręcz przeciwnie! Aczkolwiek nie jest to zwykle „latanie” na pałę, trzeba czasem nieźle się napocić żeby ominąć przeróżne przeszkody, a dodając narastające zmęczenie i konieczność dokarmiania taksówkarza oraz delikatność maszyny i naprawdę płynne sterowanie – gra się po prostu świetnie – nawet pomimo tego, że minęło już ponad 20 lat od daty wydania tej gry. Nic tylko grać! W sam raz na małe 15 minutek przerwy śniadaniowej!
ugh4

LINK DO STRONY Z GRĄ!!

KLONI


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial