badland2

Ok, wiem, że ta gra jest stara jak papcie mojej babci, czyli ma jakieś 3 lata z hakiem, więc pewnie nie jeden już się w nią zagrywał – ale wróciłem do niej po pewnej przerwie i odkryłem ją na nowo, dzięki kilku szczegółom, które umknęły mi przy pierwszym spotkaniu z BADLAND! Ale o tym za chwilę.

Gra została wydana jakoś w 2013r. pierwotnie na iOS, a potem na androida (TUTAJ!! macie linka do sklepu google). Ja ogrywałem wersję na andka, ale wydano również wersje na windows phone, a nawet (UWAGA!) na PC’ty na Steam. Co prawda średnio wyobrażam sobie granie w grę, której sterowanie jest tak idealne przy dotykowym ekranie – na PC, przy użyciu klawiatury, czy też mychy, ale dobra – niech będzie na pc’ta. W wersję na komputery nie grałem, ale jestem w stanie wymyślić sobie jeden poważny plus takiej gry, o czym na samym końcu.

No więc kto nie grał – sterujemy włochatą dziwno-kijową kulką (do teraz nie mam pojęcia co to jest!??!), przy użyciu dotyku – dotknij-góra, puść-dół, a ekran przesuwa się sam i tak lecimy omijając przeszkody.
Jupi! – proste jak z bata strzelił w poślady, a jednak daje radochę! Przede wszystkim świetna oprawa graficzna, która jest jakimś pomieszaniem odległej dżungli nie z tego świata, z pozostałością jakiegoś mechaniczno-elektrycznego czegoś. Całość stworzona jest w 2,5D z cudownymi widoczkami w tle, piękną grą kolor-światło i przebajerowanymi machinami wszędzie wokół. Dodajcie se do tego miażdżące audio i już jesteście na obcej planecie wsiąknięci w ten tajemniczy klimat po same majty.



 
Przez cały czas grania, Badland sugerował mi nachalnie, że powinienem grać w słuchawkach dla lepszego wczucia się w klimat. Nie będzie mi gra rozkazywała, jak mam grać! No ale raz było głośno w pokoju, więc se założyłem słuchawki.. OMG!!! Czemu ta pieprzona gra, nie dała mi do zrozumienia wcześniej, że trzeba grać ze słuchawkami!!!!!!! Cała oprawa audio składa się z szeregu dźwięków zwierząt? ptaków? i całej tej maszynerii wkoło. Nie ma tu muzyki, tylko dźwięki otoczenia. A w słuchawkach całość po prostu wgłębia się w mózg i daje mega kopa – polecam grać tylko w ten sposób!

Skoro już przerobiliśmy audio i wideo, które razem tworzą namiastkę srogiej, dziwnej i obcej planety, a klimat gęstnieje jak kisiel podczas oglądania „Ringu”, czas na resztę – czyli gejmplaj!

I tutaj, jakiś czas temu, trochę się odbiłem. Jasne, gra jest super i kolejne etapy stają się coraz większym wyzwaniem – ale czegoś mi brakowało. Zrozumiałem to dopiero na ostatniej wyprzedaży. A mianowicie – Badland jest grą poniekąd darmową (zarzuca nas wtedy co jakiś czas reklamą), a odblokowanie kolejnych poziomów jest możliwe, dzięki zbieraniu „klonów” z gry (skumacie jak zagracie). I w sumie fajnie, że cebulowy polak też se może za darmochę pograć – ale! Jest jedno ale – zdobycie 300 klonów na odblokowanie kolejnych 40 poziomów było mega trudne i po prostu mnie znudziło, a poprzednie 40 poziomów przeszedłem dość łatwo. I nagle trafiłem na wyprzedaż (co prawda gra w oryginale kosztuje jakieś 5 euro), ale ja kupiłem ją za ….. 40 groszy polskich… (tak, cebula się odezwała!). I dopiero wtedy zrozumiałem swój błąd! Po uruchomieniu pełnej wersji, Badland nabiera rumieńców – kolejne poziomy, które wcześniej miałem zablokowane, po prostu urywają dupę. Twórcy wciągali zapewne kilogram persilu żeby coś takiego zaprojektować – no mózg się łamie (w tym pozytywnym znaczeniu). Pierwsze 40 leveli przeszedłem szybko, kolejne (dzień nr 2) wciąż mam w połowie zaliczone, bo każdy kolejny poziom to coraz większe wyzwanie i naprawdę majestersztyk wykonania. Do tego w pełnej wersji mamy dostęp do bonusów, czyli chyba setki stworzonych przez innych graczy poziomów, które … no cóż – wykręcają suty… Jest moc – i widać ją dopiero po wydaniu kaski, no cóż, na szczęście nie jest duża, a warto!

A na koniec coś, co odkryłem nie tak dawno – multiplayer! Tak, w tę grę można grać do 4 osób! Mamy tryb kooperacji i tryb „kontra”. W coopie na mojej komórce jest masarka, bo ekran jest zbyt mały na kilka palców (gra się na jednym ekranie, każdy osobnym dotykiem steruje swoją kulką), ale w trybie „versus” ekran jest podzielony na pół i miejsce do klikania też, więc jest nawet spoko. Wyobrażam sobie, że te tryby dają kopa na dużych tabletach albo… (i tu dochodzimy do wersji na PC) – puszczenie tego z pc’ta na telewizorze i zabawa w 4 osoby – wydaje się bombowe. Także BADLAND może być również kolejnym świetnym rozbawiaczem na nudne imprezy rodzinne i nie tylko.


 
A zatem do sedna – klimatyczna gierka, „easy to learn – hard to master”, banalna mechanika, tony poziomów, cudowna oprawa wideo i zmiatające (na słuchawkach) audio, no świetny zapychacz na wolne 10 minut w kolejce w biedronce, albo 2h totalnego cziloutu gdzieś pod kołdrą w domku. Trzeba jednak mieć pełną wersję, bo dopiero wtedy pokazuje pazura!

Jest też Badaland 2, ale dostępny jedynie na iOS, może niedługo obczaję 😉
Pozdro
kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial