witcher

Słowem wstępu.
Na początku miałem pomysł, żeby wrzucić Wiedźmina do ogólnej kategorii gier, w które po prostu trzeba zagrać i już. Taki rodzaj gier, o których nie ma sensu się rozpisywać, bo tyle już zostało napisane, że mózg się klei do podłogi – po prostu w to zagrać trza i koniec.
Ale ponieważ zdarzyło mi się pizgnąć mały komiks w temacie wiedźmińskim na pewien konkurs, który niechybnie wygrał kto inny (na pohybel skur… ekhm), toteż stwierdziłem, że jest to dobra okazja, by podzielić się moją wypociną i od razu zachęcić do szlachtowania hord przebrzydłych straszył, naparzając w naszą, cudowną, kochaną i hitową eksportową wisienkę polskiego gejm-devu.

Wytłumaczę się – jestem wielkim fanem wiedźmina książkowego i z wywieszonym jęzorem czekałem na grę w tym uniwersum. Wiedźmin nr 1 jak dla mnie był świetny – ale grałem w wersję GOTY z wszystkimi paczami i usprawnieniami oraz modem na zmianę mechaniki. Grafiką nie powalał, ale klimat, a przede wszystkim questy, gdzie nic nie było czarno-biało i za każdym razem trzeba było wybierać między szarym a szarym, a na koniec miało się mega moralnego kaca – cud miód. Osobiście stawiam historię pierwszej części ponad trzecią. Jednak Witcher 3 jako całość, a w tym jako opowieść – wiadomo – góruje w trylogii. Druga część przyjemnie zachwycała oprawą wideo, no i pomysłem, aby fabułę podzielić na dwie różne ścieżki – tutaj dla mnie jakby trochę gorzej z historią, za to była to świetna opowieść polityczna – niestety, w mojej ocenie, z mega kijową mechaniką walki.

No i część trzecia + 2 niesamowite dodatki – dla mnie cudo. Nie jest to co prawda gra idealna i wiele bym w niej zmienił, a jednak spędziłem w trzecim wiedźminie ok 150h. A na sam koniec pojawiło się to, rzadko występujące po ukończenie gry, uczucie – pustka i smutek, że to już koniec przygody.
Zakończenie, które mi się trafiło (a jak wiadomo jest ich kilka w zależności od wyborów na różnym etapie gry), było takie, jakie wymarzyłem sobie dla wszystkich bohaterów i nie mam już motywacji do grania kolejny raz, bo po prostu zrobiłbym każdy quest tak samo! Czułem się jakbym skończył niesamowitą wielotomową książkę – z jednej strony uczucie radości z mega opowieści, z drugiej smuteczek, że już koniec.

Dziś po przegraniu całej gry i odkryciu prawie wszystkiego, co się dało, po przegraniu dodatków i świetnej zabawie – dałbym grze mocne 9/10 (gdybym oceniał gry hehe). Są rzeczy, których bym się bardzo przyczepił – nie każda mechanika działa w dobry sposób, historia czasem idzie w dziwną stronę itp, itd. – a jednak (jako całość) trzeci Wiedźmin tworzy otoczkę gry niesamowitej. I w sumie nie będę tej gry oceniał. Zresztą te 9/10 to i tak najwyższa nota, jaką dałbym grze Wiedźmin 3 ze wszystkich innych gier, w które grałem. Ale nie dam, bo ocenianie gier jest po prostu mega subiektywne. Mi się podoba, innemu nie za bardzo. Jak wspominałem – napisano już chyba z milion recenzji i prawie każda była mega pozytywna. Ja natomiast chcę wam po prostu polecić Wiedźmina, bo nie ważne czy to wasz świat – wasz gatunek, czy też zupełnie nie; nie ważne czy wam się spodoba fabuła, czy odbijecie się od mechaniki albo utonięcie w specyficznym uniwersum; nie ma znaczenia czy po skończeniu gry dacie 111/10, czy też po 1h odpadnięcie twierdząc, że ta gra jest przereklamowana – to wszystko nie ma znaczenia! Bo ja przecież piszę w co zagrać, a akurat w Wiedźmina (czy wam się to podoba czy nie) – trzeba zagrać, choćby po to żeby zobaczyć, o co tyle krzyku!

A tych, co nadal są niezdecydowani – zachęcam tekstem poniżej!

Po pierwsze – gra wciąga! A swym klimatem zamazuje granicę między realem (nie mylić z lidlem i biedronką), a wirtualnym światem – co widać poniżej:

wiedzmin
 


Po drugie – Wiedźmin to wielka opowieść – o heroicznym czynach i maluczkich problemach.
Jak pisałem w tekście o najdłuższych… (TUTAJ!!) w Wiedźminie 3 znajduję się ok pół miliona słów tekstu pisanego i 300h nagranej ścieżki audio – uwierzcie mi – jest to dużo!
Co więcej tekst i dialogi są napisane zacnie, jak prawdziwy scenariusz dobrego filmu. Znacie te dziwne uczucie skrępowania, kiedy słyszycie niepasujący słownie i stylistycznie dialog z gry/filmu? Tutaj tego nie ma – rozmowy po prostu płyną. A ilość gagów, kawałów i śmiechowych powiedzonek, powala na kolana!

I jeszcze rzecz, za którą według mnie należy się ogromna pochwała – w wielu dialogach nie tylko gra tekst, słowo czy znakomity dubbing (to, co robi Rozenek w dodatku „Serca z kamienia” miażdży), ale wiele scen rozgrywa się mimiką twarzy postaci, odpowiednią miną zamiast odpowiedzi, ruchem rąk czy ułożeniem ciała – ogląda się to wybornie. No i reżyserka scen też jest z najwyższej półki – odpowiednie ustawienie kamery, zbliżenia, itd itd – czasami ma się wrażenie, że to dobry klasowy film, a nie gra.

W internetach najlepszych tekstów z wiedźmaka są setki, zatem wrzucam te mniej znane i te krótsze, co by nie spoilerować tym, którzy se sami zagrają. Polecam też zwrócić uwagę na niektóre miny Geralta – ta w rozmowie między wodzami Skellige mówi więcej niż tysiąc najlepszych dialogów!
 


A skoro już zacząłem temat dialogów, gagów i żartów – ilość nawiązań do popkultury, literatury, kina, sztuki, książek i czego wam dusza zapragnie – milijon! Macie nawiązania do Star Wars, filmów Quentina Tarantino, różnych seriali, innych gier, przeróżnych legend i znanych opowieści – nie sposób tego zliczyć. Jak ktoś już pograł TUTAJ!! jest cała lista nawiązań.

Do tego dochodzi masa odwołań do naszej polskości i słowiańskiego klimatu. Dodatek do gry „Serca z Kamienia” jest pod tym względem wyjątkowy, bo cała fabuła to jeden wielki miks polskiej kultury.
Screeny tego nie oddadzą, ale zwróćcie uwagę na domy, ich wyposażenie czy chociażby wnętrze karczmy w Białym Sadzie! A cała lokacja Kaer Morhen wygląda niczym żywcem wycięty kawałek Tatr spod Zakopanego.
 
witcher3 2016-06-30 20-00-06-27

witcher3 2016-06-30 20-02-04-24


I na koniec cała masa przeróżnistych easter-eggów, zabawnych skojarzeń, śmiesznych lub poważnych i dających do myślenia odnośników do rzeczywistości; ciekawostek, czy też dbałości o przeróżniste szczegóły.
Nie mam zamiaru tutaj wymieniać najlepszych, bo każdy musi je sobie znaleźć, ale jednak daję przykłady kilku, których sam nawet nie zauważyłem.

Pierwsza szalona zabawa CD-Projekt? W jednej misji z podstawki mamy kłótnie dwóch kowali o to, czyja zbroja jest lepsza. Spór rozwiązuje pewien test, który wskazuje, że jedna ze zbroi jest do dupy i każdy miecz ja potnie jak papier. W DLC „krew i wino” z kolei, dosłownie przez moment, podczas turnieju rycerskiego, można zobaczyć, że jeden z rycerzy nosi właśnie tę niedorobioną zbroję. Cóż powodzenia na turnieju… Niby pierdoła, a cieszy.

zbroja

Tego typu nawiązań pomiędzy questami jest naprawdę sporo, a dzięki nim wrażenie głębi i żyjącego świata zwiększa się do potęgi.

Kolejny przykład?
Wszelkie napisy w grze nabazgrane na różnego rodzaju szyldach są pisane dziwną „wiedźmińską” czcionką, co by dodać trochę klimata. A pod tymi napisami możemy zobaczyć nasze tłumaczenie. W sumie można by dać jakiekolwiek wzorki na szyldach bo i tak nikt ich nie rozszyfruje – ale nie CD projekt red. Gdy podstawić pod litery tej dziwnej czcionki, literki z tłumaczenia, okazuje się, że czcionka ma sens, a każdy szyld faktycznie został stworzony w sensowny sposób i nie jest tylko zbitką jakiś wykrętasowych wzorków, które sobie po prosty przetłumaczyliśmy. Respekt, że się komuś chciało.

źródło: grynieznane.pl

źródło: grynieznane.pl

źródło: grynieznane.pl

źródło: grynieznane.pl

źródło: grynieznane.pl

źródło: grynieznane.pl

 


Część graczy narzekała, że Wiedźmin 3 nie czerpie z 2 części gry i w sumie nasze wybory wtedy podjęte nie mają żadnego znaczenia. Jak to? A tatuaż?? W wiedźminie 2 można było strzelić sobie dziarę na szyi, a gdy przeniesiemy save’y wciąż mamy ten tatuaż – znów pierdoła, a jak miło.
wiedźmin 3

wiedźmin 2

wiedźmin 2

wiedźmin 3

 


Inne kwiatuszki? Prącie bardzo. Nigdy mi się to nie zdarzyło, ale podobno w czasie spadku z dużej wysokości słychać pewien charakterystyczny krzyk, który zwie się krzykiem Wilhelma (lul?). Dźwięk ten został nagrany w latach 50-tych XX wieku i został wykorzystany w ponad 200 różnych filmach – m.in Star Wars, Indiana Jones itd. Później stał się tak popularny, że często był wykorzystywany jako forma żartu, np. w filmach Tarantino. W grach pojawia się m.in. w produkcjach Rockstara. Czemu krzyk Wilhelma? Bo najbardziej popularnym bohaterem, który tak krzyczał spadając, był szeregowy Wilhem z pewnego westernu z 1953r. (a był to już bodaj 3 film, gdzie korzystano z tego dźwięku).
 


Kiedy piszę o doskonałościach Wiedźmina no nie mogę nie wspomnieć o grze w grze – czyli karciance Gwint! Dla mnie superaśna sprawa i nie raz włączałem grę tylko po to, co by walnać 2-3 partyjki w Gwinta. Gra nie jest doskonała i nie każdemu może się podobać, ale jednak ma to coś. A już niedługo, po zmianach w mechanice, Gwint będzie odrębną grą free to play.
Z tą karcianką znów wiąże się pewna ciekawostka – w jednym z patchy dodano karty krowy z zerową ilością punktów – nigdy jej nie używałem, uważając je za zwykły żart (po co komu jednostka mająca zero siły i żadnych umiejętności?!!). Ale po otrzymaniu limitowanej wersji dodatku „krew i wino” z fizyczną wersją talii kart do Gwinta, odkryłem (co zostało opisane na fizycznej karcie w dostępnej talii), że krowy mają pewną umiejętność – gdy zostaną usunięte ze stołu gry, zastępuje je karta biesa (o nazwie bydlęce siły zbrojne) z całkiem niezłą siłą. O dziwo działa to też w grze, a cały pomysł również opiera się o pewną mechanikę gry.
CD projekt zauważył, że część graczy używa exploitu – zabija setki krów by sprzedawać ich skóry i szybko się tym samym wzbogacić. Żeby ukrócić te praktyki wprowadził zmianę w grze, która powodowała przyzwanie silnego biesa, gdy tylko zaczynaliśmy zabijać zbyt dużo krów. A później deweloperzy wykorzystali ten pomysł w samej karciance. Jak dla mnie czaderski sposób na powstrzymywanie oszustów i jednocześnie puszczenie oczka do innych graczy.
 
gwiny


Mógłbym wymieniać setki odwołań, ciekawostek i easter-eggów… pisać o przepięknych questach i porywających historiach zadań pobocznych itd itp. Ale każdy powinien to wszystko przeżyć sam. Nawet jeśli stylistyka Wiedźmina komuś nie podchodzi, to jednak trzeba w to zagrać – choćby z patriotycznego obowiązku i kij z tym!

O grafice nie będę pisał, bo zaraz ktoś się wydrze o downgrejdzie i innych podobnych. Mi tam się podoba – wiele razy zatrzymywałem się, by podziwiać krajobrazy, spojrzeć na dziwne ukształtowanie terenu, realizm i wyjątkowość poskręcanych pni drzew, czy też uroki przepływających potoczków (znów dodatek krew i wino rządzi, jeśli chodzi o urokliwe widoczki).
Trzeba się zatrzymać w niesamowitym Novigradzie i popodziwiać architekturę, projekt domów i uliczek, spojrzeć na codzienne życie kręcących się tu i ówdzie NPC’ów. Rozejrzycie się czasem i zawieście oko, zamiast biec od questa do questa po kolejne XP i hajs. BTW również Beacluair z dodatku, to moim zdaniem majstersztyk projektu miasta – bomba.
Co by nie być gołosłownym – kilka screenów, które zrobiłem sam i to na szybkości, bez większego wysiłku. Używałem jedynie odblokowanej wolnej kamery dla lepszego efektu i głębszej panoramy – ale gdybym się przyłożył i poeksplorowal dłużej mógłbym walnąć i 100000x lepsze screeny.

Grajcie bo warto!

w3

w4

w5

w6

w7

w1

w2

kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial