darknesth1

Mała uwaga – gry ogólnie są dla wszystkich i raczej olewam ograniczenia wiekowe, ale tutaj.. no nawet ja jestem zdania, że gra jest typowo 18+ (sry kidds) – ostrzegam z góry i dobrze radzę!

Ktoś mi kiedyś powiedział o tej grze, że niby warto – 2012r., demony, piekło itp – no nie są to moje klimaty… Ale – 4zł za grę?! WoW cebula, kupuje, gram, napierniczam! (była promocja, grzech nie kupić)

No, a jak już kupiłem, to mówię, grzech nie zagrać. I już mnie początek zaskakuję – przed rozpoczęciem kampanii można włączyć sobie streszczenie części pierwszej! No fajna sprawa – klikam i obczajam. A tam niejaski Johny Powell opowiada nam historię i już mam majty pełne klimatu. Znacie to – w każdym mafijnej historii musi być ten taki chuderlawy, jąkający się, wszystkowiedzący i wypluwający słowa niczym akacz, ziomeczek. Wszyscy go lubią, bo dużo wie i jeszcze więcej gada, a mucha położy go na rękę – cały Johny Powell!
Beng! Koniec jednej sceny i już kolejna, gdzie nasz bohater siedzi ze spluwą w ciemnym pokoju i rzuca moralną gadkę, jaka to ciemność jest niedobra, po czym… jeb jeb jeb – zaczynamy w typowej włoskiej knajpie, pełnej naszych ludzi (Tony, Vinnie i te inne zawsze obecne, mafijne imiona), makaron ocieka po ścianach, gangsterski humor wyskakuje z każdego rogu, a bliźniaczki wskakują nam (bo jesteśmy w końcu szefem mafijnego domu!) na stół. No nie tego się spodziewałem po grze akcji FPP z demonem w naszych rękach, a właściwie na plecach. Czy ja nie gram w Mafię? A na koniec pierwszej sceny (będącej od razu tutorialem) nie może obyć się, jak przystało na rasową historię a’la ojciec chrzestny, bez rasowej strzelaniny i próby wyeliminowania mafijnej rodziny Estacado, czyli kurna nas!


Gra jest liniowa, choć to my decydujemy o tym, jak się zakończy (są różne zakończenia – tak!). Ale kogo to obchodzi? Czy dziś każda gra musi być sandboxem z milionem znajdziek (i te tutaj też są, ale w bardzo okrojonej ilości), tysiącem misji pobocznych i setką zakończeń? Olewam to – wole prostą jak dzida historię, która urzeka swoją linią fabularną, wyrazistymi bohaterami, cudownie prawdziwymi dialogami, otoczką gangsterskiego życia; która rozwija się jak przystało na prawdziwy film kryminalny, ma świetny początek, czadowe rozwinięcie i miażdżące zakończenie! I już – to cały Darkness II.
W 2012r. jeszcze tworzono dobre gry hehe. To ten typ FPP, gdzie historia, fabula, otoczka, klimat – miały ogromne znaczenie i były po prostu świetnie wplecione w mechanikę czystej rozwałki!

Mamy tutaj coś jakby “misje”, które są zgrabnie i płynnie porozdzielane pobytami m.in. w naszej posiadłości, czyli wolnej od akcji miejscówie, gdzie możemy pogadać, pozwiedzać, popchnąć fabułę dalej. To wszystko okraszone przerywnikami mrocznych monologów naszego bohatera oraz różnie wplecionymi w całą grę retrospekcjami, czy też majakami naszego protagonisty (ech, jak ja nienawidzę tego słowa, ale nie będę pisał wciąż bohater-srater!). Wszystkie te elementy są zgrabnie ze sobą połączone, cała opowieść po prostu płynie, a granice między misjami się zacierają. Zresztą te wszystkie dodatkowe misje bez typowej akcji stanowią bardzo ważny, klimatyczny element fabuły i całej gry, i momentami są nawet dość długie. Chwilami miałem wrażenie, że ta gra, to taki szuter z interaktywną opowieścią równie wyeksponowaną, jak sama akcja. Tutaj wszystko ma znaczenie – rozmowy, grafiki na ścianach, itp. itd. W tych wszystkich przerywnikowych misjach trzeba się po prostu na chwilę zatrzymać i zastanowić nad losem naszej postaci, a może i spróbować wcielić się w jego skórę, by w pełni zrozumieć i poczuć dramat tej postaci.. Mocna historia, gdzie momentami czułem się bardziej jak w interaktywnym filmie niż zwykłej strzelałce.

A wspominałem już o dialogach? Świetne gadki, docinki NPC’ów, czy też zwykłe pogaduchy, które można usłyszeć gdzieś pod drzwiami. Kłótnie naszych dwóch półgłówkowych podwładnych naprawdę są nieziemsko prawdziwe, a to wszystko w odpowiednim, gangsterskim stylu. Dodam tylko, że nie raz słyszy się jakieś gadki naszych wrogów, których próbujemy właśnie podejść od tylca – typowe dla wielu gier. Ale tutaj zamiast lecieć od razu ich szlachtować, bo wygłaszają tylko jakieś nudne i puste frazesy, po prostu zatrzymywałem się na minutę pod drzwiami, by posłuchać jak jeden drab ze świetnym rosyjskim akcentem opowiada drugiemu kawał – wyczekałem do końca i nawet się uśmiałem – klasa sama w sobie. No i ta fabuła! Przez cały czas ma się wrażenie, że ckliwo-demoniczna historia ma swoje drugie dno i wiecie co? Nie będę wam zdradzał nic więcej ha! Opowiedziana historia jest po prostu Dobra (tak! przez duże “D”) – dobra, szalona, może trochę pokręcona, a czasami wręcz banalnie prosta – by na koniec zostawić nas z milionem pytań, na które sami musimy sobie odpowiedzieć. Miło mnie zaskoczyła, pomimo, że w połowie byłem pewny, o co w tym wszystkim chodzi. Co więcej – w grze są 1-2 wybory i.. no dobra zdradzę jeden szczegół – sami musimy zadecydować co w tej historii ma znaczenie, a co nie! Może, gdyby się głębiej zastanowić, cała ta opowieść będzie po prostu miałka, ale chyba nie chodzi tu o niesamowite zwroty akcji, czy zaskakujące opowiadanie, a raczej o sposób prowadzenia opowieści, o jej przeżywanie, całą otoczkę wokół i uczucie jakie ta historia w nas wywołuje.

Pisałem o pierdółkach, które mają znaczenie i budują cały klimat gry, więc wspomnę jeszcze o całej oprawie wideo. No… 2012 rok – grafika sprzed 4 lat? Ktoś mógłby powiedzieć, że w taki szit nie będzie grał. Co prawda nie jest to fotorealizm i GTX 18232811 się przy tej gierce nie spali, ale mamy ale! Cała oprawa graficzna ma pewien charakterystyczny filtr, a postacie i przedmioty są otoczone zgrabną czarną otoczką, która dodaje całości komiksowego i trochę mrocznego charakteru (darknessss!). Do tego mam wrażenie, że kobiety są specjalnie zbrzydzone (fajne słowo!), żeby dodać jeszcze więcej mroku. I to wszystko sprawia, że taką grafiką niejedna dzisiejsza produkcja by się nie powstydziła. Poza tym muszę napisać o szeregu malutkich szczegółów w poszczególnych lokacjach. Obrazy na ścianach, gazety na stole, kieliszki i wódka w barku, działający kran w wannie, czy też prawdziwe odbicie w lustrze, albo dynamiczny widok zza oknem (a nie nudna, nieruchoma tekstura), a na koniec zauważam mały tatuaż nad łopatką prostytutki z burdelu – to wszystko dodaje jeszcze większego uczucia realności i osadza nas w samym środku historii. A mroczna ona jest! Znów polecam w wolnej od siekaniny chwili zatrzymać się i poczytać plakaty na ścianach, grafiti, ogłoszenia, czy po prostu wyjrzeć za okno – gwarantuje, że znajdzie się niejednego easter egga lub też włos na klacie się zmierzwi! A same lokacje też dają radę. Jest kilka klimatycznych, nastrojowych scen, kilka mocnych akcentów, jest też jedna z najlepszych miejscówek w „domu strachów”, jakie ostatnio widziałem w grach!


Dość o tym zasranym klimacie – czas na prawdziwą akcję! Cała gra przypomina mi trochę pewną starą pozycję – Blood 1 i 2 – kto grał ten staruch, kto nie miał okazji, niech spróbuje. Mamy tutaj typowy arsenał, czyli pistolety, szotguny, kałachy, ale też możliwość trzymania dwóch giwer na raz, z bardzo przyjemną animacją strzelania. Gdy strzelam z colta, czy też digla, naprawdę czuć tę moc! Do tego dochodzą umiejętności ciemności – dwie wielkie “niewiadomoco” łapy-węże, którymi sterujemy – czyli napieniczami, łapiemy wrogów, rozplatamy ich na kawałki, rzucamy przedmiotami z otoczenia, przyciągamy se amunicje – ogólna miazga. W skrócie: lewy przycisk myszy to strzał z broni z lewej ręki; prawy z prawej, kolejny przycisk to prawa macka no i na koniec lewa. Gdy dodacie do tego możliwość łapania i rzucania prawie wszystkim (świg prętem, który przebija przeciwników rządzi!), rozflaczanie wrogów na milion sposobów oraz dodatkowe moce, których jest sporo (dokupuje się je za esencję ciemności), to otrzymujemy taką siekaninę na ekranie, że momentami nie wiedziałem co się dzieje. Na koniec dochodzi mechanika niszczenia wszelkich źródeł światła (bo światło osłabia ciemność i może nas zabić) oraz mały demonik w postaci towarzysza (sami zobaczycie co oferuje, nie będę wszystkiego zdradzał). I biorąc wyżej opisaną całość do kupy, pojawia się chyba jeden z nielicznych minusów tej gierki. Tzn: wszystkie te mechaniki rozgrywki są świetne, ale jak pisałem, gdy wrzuci się to wszystko na raz na jedną lokację, to robi się taka młócka, że klawiszy brakuje, a my orientujemy się, że w tym całym chaosie nagle (ups!) zginęliśmy… Po paru misjach gdy człowiek się już przyzwyczai, pojawia się większy ogar, ale czuć małe braki mechaniki. Niemniej pomysły na cała rozgrywkę są naprawdę świetne, po prostu jakoś tak wykonanie trochę siadło – ale naprawdę tylko troszkę i … no kurna już o tym nie piszę – gra się mega i koniec! (po prostu, jak komuś nie idzie, niech se zmniejszy poziom trudności!)

Ktoś mógłby jeszcze napisać, że cała zabawa jest zbyt krótka…. Przeszedłem główny wątek, czyli można powiedzieć – grę – w 6h, a część tego czasu to mimo wszystko misje o charakterze fabularnym, a nie zwykła akcja. Jednak ten czas był dla mnie w sam raz – jak dobry film, nie za długi, nie za krótki, idealny. Poza tym jest jeszcze dodatkową opowieść, która biegnie jakby równolegle do wątku z głównej misji. Są to tzw. vendetty, czyli dostępne z menu głównego dodatkowe misje, które można grać w COOPIE!, a opowiadają historię czterech asasynów, którym wydaje rozkazy nasz przydupas Vinnie. No i jest też newgame+, gdzie można wypróbować inny zestaw umiejętności, albo dokonać innego wyboru fabularnego (hehe nie zdradzam więcej).

The Darkness II to po prostu ciężka opowieść, przerywana dużą ilością mega młócki na tysiąc sposobów. Mocna, brutalna, wulgarna, a przy tym jakby prawdziwa, chwytająca za serce i gardło. Czasami toporna, czasami już nadgryziona zębem czasu, ale wciąż dobra! Opowieść o mrokach ludzkiego umysłu, czy też walce dobra ze złem – sami będziecie musieli zdecydować, jaka była prawdziwa historia Jackiego Estacado. A WARTO!


kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial