aipanorama

Co byśmy zrobili bez sztucznej inteligencji? Jak grać w gry bez AI? Wszystko krążyłoby wokół trybu multi, a każdy grałby tylko w MOBY!
A zatem co z tą sztuczną intylygencyją panie – czyli wszystko i nic o AI, zarówno w życiu jak i w grach, z komentarzem ziomka spod bloku i wyjaśnieniem kiedy zabiją nas ekspresy do kawy?!
 

Jak widać powyżej rewolucja już się rozpoczęła – zagłada wypełznie za kilkanaście lat z Wrocławia, a seria „Terminator” nie jest fikcją!
No jak to jest, że w grach/filmach/książkach/itd w większości przypadków ta słitaśna sztuczna inteligencja rzuca się z kurwikami w oczach na swych ukochanych stworzycieli i niszczy ich świat (znaczy się nasz). Ok, powiedzmy, że nie musi być to wina samej AI (bo w końcu zaawansowana myśląca AI dziś nie istnieje, więc nie wiadomo jak właściwie by postąpiła). Zatem ten cały pomysł niszczenia ludzkości to wymysły twórców. Tylko skąd się biorą takie pomysły? I czy aby na pewno nie jest to prawda (ciary na plecach)?
Zaraz ktoś mi zarzuci, że przecież były też AI pomagające ludziom, no ale.. sry memory – raczej była to mniejszość. Niech wspomnę matrix, HAL’a z odysei kosmicznej, Shogan z System Shocka, Mass Effect, uniwersum 40k, Tiberian Sun, no i po raz setny terminatory, itd. itp. Każda sztuczna inteligencja chce zniszczyć ludzkość, WTF?!
Już chciałem pisać, że to tylko chore obawy ludzkości, ale coś musi być na rzeczy… Niedawno było głośno o pewnym samouczącym się programie do czatowania stworzonym przez Microsoft. Nasza ukochana firma stworzyła Bota do czatu na Twitterze, który podobno miał analizować wypowiedzi innych i uczyć się oraz ewoluować wraz z prowadzeniem rozmów. Wystarczyły 24h żeby bocik przekształcił się w skurczybyka rzucającego rasistowskimi tekstami i wulgarami na lewo i prawo, aż sam Microsoft w pośpiechu go usunął – ups! Wyszło na to, że to ludzie nauczyli bota tych wszystkich złych rzeczy i to przez ludzi stał się chamem i skurkowańcem. Zatem czyżby to przez nas AI ma zmieniać się w potworów? Podpatruje najgorsze cechy ludzkości, stwierdza, że dzięki nim może się wybić, zrobić hajs, być podziwianym, szanowanym itp – więc robi to! Wygląda na to, że ludzkość nie dorosła do tworzenia nowej inteligencji albo jest po prostu zepsuta do szpiku kości! Albo – jak to bywa już od początku świata – bycie skurczybykiem po prostu jest łatwiejsze i niestety bardziej się opłaca niż bycie dobrym? Trochę smutne…

Tay, Microsoft’s AI chatbot, gets a crash course in racism from Twitter

Microsoft’s attempt at engaging millennials with artificial intelligence has backfired hours into its launch, with waggish Twitter users teaching its chatbot how to be racist. The company launched a verified Twitter account for „Tay” – billed as its „AI fam from the internet that’s got zero chill” – early on Wednesday.

Najlepsze, że ludzie mówili o maszynach niszczących ludzkość zanim w ogóle powstały komputery. Bo, gdy myślę o tych wszystkich „złych” maszynach przypomina się, że już w 1967r. (kiedy kalkulator zajmował pół hali lotniskowej) niejaki Harlan Ellison napisał opowiadanie „I have no mouth and I must scream”, w którym to właśnie superkomputer niszczy świat (mniej więcej). Opowiadanie zdobyło szereg nagród, a w 1995r. na jego podstawie powstała nawet niezła gra przygodowa. Sam Ellison napisał prawie cały scenariusz do tej gry, podkładał do niej głos, a nawet przez dłuższy czas upierał się, że gracze nie mogą mieć możliwości przejścia i wygrania gry, a jedynie będą nieustannie przegrywać starcie z superkomputerem. Podobno autor nie przepadał za komputerami, a gry uważał za nudne i będące ślepą uliczką technologii. Sama gra jest mega ciężka pod względem TOPORNEGO sterowania i masakrycznej ilości bugów – często uniemożliwiającą skończenie danego etapu (natrafiłem na takie pomimo wielu paczy). Do tego atmosfera gry również sporo waży i przytłacza swoim klimatem i filozoficzną rozkminą. Gra jest mocna i mimo wszytko dość dobra, jednak nie każdemu będzie odpowiadać. Polecam przeczytać samo opowiadanie (kilka stron – L I N K !!!!!), które samo w sobie jest pełne filozoficznych przemyśleń i może być dość ciężkie w odbiorze. Jeśli komuś to opowiadanie przypadnie do gustu, to same glicze gry nie będą mu przeszkadzać i spędzi w niej miło czas (jeśli słowo „miło” w przypadku gry o wiecznym umieraniu i torturach jest w ogóle odpowiednie).

nomouth2

nomouth3

 

No dobra, ale kto w ogóle wpadł na pomysł tworzenia AI? Sam termin „sztuczna inteligencja” powstał w łepetynie pewnego amerykańskiego matematyka Johna McCarthiego w latach 50-tych XX wieku. Zresztą tamte czasy były właśnie okresem rozkwitu i powstania całych gałęzi nauk na temat sztucznej inteligencji. A brylowali w tym wszystkim matematycy – brytyjscy matematycy, a szczególnie jeden – Alan Turing, ojciec informatyki. Ziomek zasłynął m.in. wkładem w odkodowanie enigmy, budową pierwszego komputera oraz stworzeniem testu Turingu do określania zdolności maszyny do myślenia – dziś pomimo wielu krytycznych uwaga, test ten wciąż jest używany. Sam Turing po wojnie ujawnił się jako homoseksualista, za co został napiętnowany i poddany terapii hormonalnej. W wieku 42 lat popełnił samobójstwo – niedawno jakoś wyświetlano film na podstawie biografii Turinga. Było tam chociażby o złamaniu kodu Enigmy – szkoda, że nie wspomniano o tak wielkim udziale w tym wszystkim Polaków! Ciągle się gada o tych Polakach i enigmie, no więc wyjaśniam. Enigma była maszyną szyfrującą III rzeszy i była używana jeszcze przed II wojną światową. Nie chcę wchodzić w szczegóły jej działania, można se znaleźć setki opisów i schematów w internetach. Na szybkości – polscy szyfranci znaleźli (po licznych obliczeniach matematycznych) sposób na dekodowanie wiadomości Enigmy. Niestety Niemcy cały czas ją unowocześniali dodając jakby kolejne poziomy do maszyny – w skrócie, mechanizm kodu pozostawał ten sam, ale zapętlał się kilkukrotnie w taki sposób, że czas do odszyfrowania wiadomości wydłużał się w nieskończoność (maszyny były oparte na obracających się bębnach z literami). Polacy nie posiadali dostatecznych funduszy, by stworzyć maszynę, która mogłaby ten proces dekodowania przyspieszyć, a swoimi odkryciami z kolei podzielili się z innymi szyfrantami z alianckich krajów. I tu pojawia się Turing, który tworzy coś na kształt maszyny liczącej/komputera, który wykonuje szereg obliczeń w danym czasie (taki skrót myślowy) i tym samym mega skraca odkodowanie wiadomości. No cóż i bez Polaków i bez Brytyjczyków nic by z tego nie wyszło, ale nie zapominajmy kto był w tym wszystkim pierwszy 😉

różne rodzaje enigmy źródło - wiki

różne rodzaje enigmy
źródło – wiki

Poza tym pan Alan wymyślił test do sprawdzenia czy maszynę można w skrócie nazwać inteligentną. W praktyce test ma odpowiadać na pytanko „czy maszyna opanowała umiejętności myślenia w sposób podobny do ludzkiego”. Innymi słowy – czy maszyna potrafi myśleć… Test jest używany do dziś, aczkolwiek ma swoje wady i mimo, że duża część osób uważa, że żadna maszyna do dziś go nie zdała, pojawiają się także głosu, że niby istnieją komputery, które go przeszły śpiewająco! Test ten jest dla mnie mega subiektywny i przez to kijowy, ale niech będzie, że nie ma nic lepszego. Polega on na tym, że jeden ziomek zwany sędzią, rozmawia (np. na czacie) z maszyną lub człowiekiem (nie wiedząc z kim ma do czynienia) i po tej rozmowie określa czy rozmawiał z maszyną czy nie. Taki test przeprowadza się dla danej maszyny ale i dla człowieka, i jeśli większy % sędziów uznaję maszynę za człowieka, niż człowieka za człowieka (co kurna?!) uważa się, że maszyna zdała. Niby, że świetnie udawała człowieka, a tym samym ma zdolność rozumowania jak człowiek – więc myśli. Z tym końcowym wyrażeniem trochę bym polemizował, ale co tam.
Kilkukrotnie spotkałem się z niusami, że jakiś chatBot przeszedł test Turinga – poprawka: wygranie konkursu na najlepszego bota nie równa się ze zdaniem testu Turinga. Jak dotąd żadna maszyna tego nie dokonała (kilkukrotnie brakowało jakiś 1-2% do zdania). W tym teście ważne jest, że sędziowie wiedzą, że badają maszynę lub człowieka, a tym samym starają się aktywnie tak poprowadzić rozmowę, by wykazać, że mają do czynienia właśnie z komputerem lub nie.
To odróżnia prawdziwy test Turinga od przypadkowych czatów, gdzie już wielokrotnie Boty oszukiwały ludzi.
W 1989r. powstał pewien IrcBot – mGonz (w sumie trochę dla zabawy), który miał zagadywać ludzi, gdy właściciel kompa był gdzieś z dala od biurka. Był tak przekonywujący, że wielu użytkowników brało go za prawdziwą osobę. Jego magia polegała na sprowadzaniu rozmowy do wulgaryzmów, obrażania i zgrywania idioty. Użytkownicy niestety nie wiedzieli, że mogą brać udział w teście Turinga, więc wynik się nie liczy. Poniżej można znaleźć zapis całej rozmowy. Dostępne są też całe algorytmy dla tego bota, by stworzyć se samemu takie cudeńko.
L I N K !!!!!

Innym przykładem mogą być sexboty. Jakoś w 2015r. zrobiła się niemała aferka z serwisem AshleyMadison.com. Była to strona do wyszukiwania kandydatów na romansik, z której wykradziono setki tysięcy informacji o zarejestrowanych tam użytkownikach. Okazało się wtedy, że 70tys!!! zarejestrowanych tam kobiet, to były faktycznie boty PHP. Boty te stworzono do udawania kobiet, by mężczyźni chcąc się z nimi umówić lub poprowadzić rozmowę, wykupywali abonament premium. Nikt się nie połapał… a kaska się zgadza.

No kurna, miało być o grach, a jak zwykle zeszło na sexy.
Gier poruszających temat myślących maszyn jest niemało. Zresztą w tym roku wydano gierkę o tytule (uwaga uwaga) – „Test Turinga”.
To logiczne FPP, które zadaje pytania o samoświadomość maszyn itp. itd. – podobno średnia, ale nie grałem

 
W tym roku wydano też ReCore (również średnie oceny) – opowiadającą alternatywną historię ludzkości i udział w tym wszystkim robotów myślących

 
A na koniec polecam SOMA’e – FPP horror/thriller, który zadaje tak wiele filozofocznych pytań z pogranicza istnienia ludzkości i maszyn, że napisałem o tym osobny tekst, po którym matura z filozofii ledwo zdana (tekst dla ludzi, którzy grali w grę, gdyż pełen jest spoilerów!!!!) P O L E C A M


Wracając do testu Turinga. Może on mieć różne postacie, nie tylko formę czatu czy rozmowy. Co powiecie na próbę rozpoznania maszyny po sposobie gry w CS’a, albo innego FPP?!
Istnieje coś takiego jak ‚Botprize’ – turniej dla koderów tworzących najlepsze AI-boty do Unreal Tournament 2004. Przypominam – nie chodzi o kij przemądrzałe boty, które przewidują Twój każdy ruch i zabijają Cie zanim jeszcze pierdniesz i pojawisz się na mapie. Chodzi o boty, z którymi po zagraniu partyjki będziesz chciał się umówić na piwko, myśląc, że znalazłeś najlepszych kumpli pod słońcem! Nie wiem, czy to dobrze świadczy o ludzkości (albo o graczach), ale programiści specjalnie tworzą „głupie” boty, bo zbyt inteligentne stają się za bardzo podejrzane o bycie botem, a nie ludziem. Najlepsze programy z tego turnieju miały możliwość obserwowania zachowań ludzkich graczy i kopiowania ich, by jak najbardziej przypominać człowieka. Prawie jak „uczące się maszyny”

I jeszcze trochę o samym Turingu – wymyślił on wiele ciekawych algorytmów, będących dziś podstawą gier, czy ogólnie informatyki. Stworzył m.in. uważaną dziś za jedną z pierwszych – grę komputerową w szachy. Niestety napisany przez niego algorytm nie mógł być wykorzystany w czasach Turinga przez żaden komputer (bo nie istniały jeszcze takie, które byłyby do tego zdolne), więc Turing używał tego algorytmu na papierze do gry ze swoim przyjacielem (kurna, ale gra komputerowa!). Te algorytmy, czy też matymatyczne zależności były potem podstawą do tworzenia właściwych gier komputerowych w szachy. Na tej podstawie powstał m.in DeepBlue, który pokonał Kasparova w 1997r. Kasparov oskarżał wówczas IBM o oszustwo, później jednak wszystko się rozmyło, a jakiś czas temu widziałem jak udziela on wykładów o walce z komputerem sponsorowanych właśnie przez IBM (ironia losu heh). Aktualnie programy szachowe korzystając z dość dużych mocy obliczeniowych dzisiejszych komputerów, są w stanie osiągać poziom ponad arcymistrzowski i dzięki symulacji setek tysięcy ruchów w kilka sekund, są nie do pokonania przez człowieka.

Kasparov vs DeepBlue źródło: wiki

Kasparov vs DeepBlue
źródło: wiki

Szachom jednak zarzucano, że można je wygrać właśnie poprzez milionowe wzory matematyczne, a nie prawdziwe myślenie! Tym samym na horyzoncie pojawiła się gra Go. Go to starochińska gra planszowa, uważana za najtrudniejszą i najbardziej wymagającą inteligencji grą na świecie (przynajmniej tak mówią).

Partyjka w Go źródło: net

Partyjka w Go
źródło: net


Przyjęło się, że Go jest o wiele bardziej zaawansowaną grą niż szachy i stworzenie programu komputerowego do skutecznego grania w Go na najwyższym poziomie jest niemożliwe z uwagi na konieczność aktywnego myślenia w trakcie samej gry (a nie tylko liczenia i przewidywania ruchów).
Kilka miesięcy temu Google ogłosiło, że stworzyło AI zdolne wygrać w Go z arcymistrzem, a ten kto pokona ich program dostanie milion baksów. Od razu zgłosił się ziomuś Lee jakiś tam, będący bodajże drugim w aktualnym rankingu najlepszych graczy Go (tak, kurna, oni mają ranking!) I….. Zagrali pięć partyjek (po kilka godzin na jedną), a maszyna wygrała 4:1 – smuteczek. Co prawda AI nie jest doskonałe, co było widać w przegranej partii czwartej, kiedy to po genialnym ruchu Lee, program całkowicie się zagubił i to, co dla większości widzów było fejkiem, maszyna wzięła za totalnie niezrozumiały ruch, źle go interpretując, po czym wykonała serię szkolnych błędów i przegrała partię. Z kolei number łan rankingu Go stwierdził, że on jest najlepszy i wygra z komputerem w samych majtach – pojedynek na razie jest w planie.
Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że ta gra jest tak popularna w Azji – sam pojedynek śledziła prawie cała Korea, a wiadomości o nim nie schodziły podobno z pierwszych stron gazet. Azjaci to jednak dziwni są.
Lee vs AlphaGo źródło: net

Lee vs AlphaGo
źródło: net

Niby ostatni bastion gier logicznych padł, jednak chciałem zaznaczyć, że pomimo wygranych AI w szachy, warcaby, czy teraz w Go, do dzisiaj nie powstał program mogący konkurować z żywymi graczami na najwyższym poziomie w brydża sportowego. Może kiedyś się doczekamy. Myślę se jednak, że brydż to nie tylko matematyczne obliczenia i setki symulacji ruchów, ale też współpraca graczy, emocje, blef i często ponad werbalne porozumienia graczy, czyli wszystko to, co dla maszyn wciąż nie jest dziś osiągalne. Hurra – ludzkość wciąż się trzyma!

A do stworzenia sztucznej inteligencji do Go – AlphaGo, Google wykorzystało tzw. sieci neuronowe, które podobno mają imitować połączenia neuronów w ludzkiej mózgownicy. Nie będę może tego tłumaczył, bo sam nie do końca kumam, ale nie chodzi o serię poskręcanych i połączonych przewodów, a raczej o przeplatające się działania matematyczne. W skrócie – maszyna analizuje nie tylko swoje ruchy, ale też ruchy przeciwnika. Wrzuca ruch przeciwnika we wzory matematyczne, analizuje wynik i jeśli ten jest lepszy niż wynik otrzymywany przy wcześniej stosowanych ruchach, zaczyna wykorzystywać te przejęte działania – innymi słowy uczy się. Od uczenia do myślenia daleka droga, ale coraz bliżej.
Sieci neuronowe są dziś wykorzystywane chociażby w analizie słowa pisanego (OCR), w bankowości – np do analizowania zdolności kredytowej, a także przez programy analizujące rynki finansowe i dokonywujące bilionowe transakcje na giełdach przewidując jeszcze większe zyski, czego zwykły makler z uwagi na zbyt dużą liczbę zmiennych, nie byłby w stanie dokonać. Boty maklerskie były m.in przyczyną zapaści nowojorskiej giełdy w maju 2010r., kiedy jeden z nich zaczął obracać akcjami o ogromnych sumach. Pozostałe boty widząc to, również włączyły się do transakcji, co z kolei wywołało prawdziwy zakupowo-sprzedaniowy chaos, powodując krach na giełdzie. A to wszystko stało się w zaledwie kilkanaście sekund…

Sieci neuronowe wykorzystywano również do projektowania AI w grach. Jednak nie są one używane rutynowo – ich projekt jest dość skomplikowany i nie w każdych grach się sprawdza. Wykorzystano je chociażby w Collin McRea Rally 2, albo w Creatures – serii gier o symulacji życia i tworzeniu nowych stworzonek. Korzystało z nich także Black&White – hit Petera Molynoux o byciu bogiem, gdzie AI faktycznie potrafiło ewoluować i „uczyć się”

B&W źródło: net

B&W
źródło: net


B&W 2 źródło: net

B&W 2
źródło: net

W topowych FPP nie używa się tak skomplikowanych algorytmów, aczkolwiek AI potrafi dać kopa. Trzeba jednak odróżnić świetne AI, od AI, które po prostu oszukuje. Nie jest trudno stworzyć bota, który będzie niepokonany, bo będzie szybszy niż gracz, albo będzie widział przez ściany itp (co niestety wielu developerów stosuje). Sztuką jest stworzenie takiego komputerowego przeciwnika, którego będzie trudno odróżnić od żywego człowieka, a zarazem będzie on wymagającym wrogiem (test Turinga znów się kłania). Podobno deweloperzy serii Civilization przysięgali, że ich AI nigdy nie oszukuje. Szkoda, że komputerowi przeciwnicy w piątej części (świetnej części!), budują miasta w najdziwniejszych miejscach, bo widzą zasoby, które będą dopiero widoczne na mapie w przyszłych erach, do których komputer jeszcze nie dotarł (co za oszuści i złodzieje!!!!)
Zabawne, że dziś gry o najlepszej AI, to produkcje sprzed kilku lat. Dzisiejsze topowe AAA, jakoś nie jawią się w rankingach na najlepiej zaprojektowaną sztuczną inteligencję. Czyżby gracze byli coraz głupsi?:) A może żyjemy przeszłością i dziś już nie widzimy jak gry zmieniają się i jak bardzo zaawansowane jest AI naszych przeciwników w porównaniu do gier sprzed dekady. Aczkolwiek zalew crapu i tandety to temat na osobny artykuł.
Za najlepszą AI zazwyczaj uznaję się przeciwników z F.E.A.R, gdzie faktycznie boty używały otoczenia, potrafiły działać drużynowo, uciec, albo zaatakować z zupełnie innej strony itp. F.E.A.R – gra z 2005r… Pozostawię to bez komentarza. Aaaa i zanim ktoś mi zarzuci, że zdarzają się w Fear misje, gdzie przeciwnicy włażą nam pod celownik i kosimy ich niczym łany zboża (bo i takie poziomy są, ale to przecież gra sprzed 11 lat!!) – polecam zagrać na najtrudniejszym poziomie trudności bez rozgrzewki, a potem włączyć jakiś inny szuter sprzed 2-3lat.


 
No dobra, ale wciąż mam wrażenie, że cała ta dzisiejsza AI opiera się na zwykłej matematyce. Wydaję mi się, że nie można powiedzieć, że maszyna jest podobna do człowieka, jeśli nie będzie – po pierwsze: myśleć, a po drugie – gdy nie będzie mogła odczuwać i/lub wyrażać emocji i samych uczuć. Nie wspominając o myśleniu abstrakcyjnym czy o wyobraźni i tworzeniu czegoś zupełnie nowego z niczego, a kończąc na samoświadomości. Czy kiedyś maszyna będzie w stanie pomyśleć, że istnieje naprawdę? (cogito ergo sum dla przyszłych maturzystów!)
Wg kolejnych obliczeń matematycznych zdolność do symulacji działania ludzkiego mózgu przez komputer, będzie możliwa dzięki rosnącej mocy obliczeniowej komputerów za jakieś 20-60lat.
Spotkałem się natomiast z czymś takim jak paradoks mózgu (co prawda nie jest to termin naukowy). Wg tego paradoksu, mózg jest tak skomplikowany, że nie jest w stanie zrozumieć i poznać sam siebie. Innymi słowy człowiek nigdy nie zakuma swojego mózgu, bo jego mózg tego nie ogarnie (lol ale zakręcone!)
Poza tym istnieje (tym razem już faktycznie jest taki termin) paradoks Moraveca. Według niego z kolei, potrzeba niewielkiej mocy obliczeniowej do symulowania procesów myślowych, z kolei ogromna moc obliczeniowa jest wymagana do wykonania najprostszych czynności motorycznych. W skrócie, to co człowiek wykonuje poza świadomością (np. czytacie artykuł i automatycznie grzebiecie se w nosie, albo chwytacie po kubek z kawą), jest mega trudne do odtworzenia w schematach maszynowych. Tłumaczy się to niby przez ewolucję, bo te procesy (jak chociażby chodzenie, o którym w ogóle nie myślimy) wytwarzały się w naszym systemie neurologicznym setki tysięcy lat. Przekonuje mnie to o tyle, że tworzymy komputery wygrywające w najtrudniejsze gry logiczne, a nie możemy stworzyć bezmózgiego robota, który potrafiłby chodzić jak człowiek…
Co prawda jest już bliżej niż dalej, co widać poniżej, jednak prędzej komputery zwariują i wywołają wojnę nuklearną na przyciski, niż zamordują nas zautomatyzowane, myślące, chodzące i wyglądające jak ludzie – terminatory…



 
Skoro do prawdziwie myślącego terminatora wciąż jest tak daleko, to może czas na cyborgi? Nie będę się już o tym rozwodził, ale na koniec znalazłem cybernetycznego karalucha. Można go sobie kupić za 160 dolarów
To żywy karaluch, który ma wszczepiony układ elektroniczny do swojego układu nerwowego i za pomocą bluetooth z komórki, można tym karaluchem sterować w prawo lub w lewo. Na początku stwierdziłem „wow, ale czad”, ale po chwili poczułem dziwne przerażenie…

The RoboRoach Bundle

Are you a teacher or parent that wants to teach a student about advanced neurotechnologies? You are in luck! We are excited to announce the world’s first commercially available cyborg! With our RoboRoach you can briefly wirelessly control the left/right movement of a cockroach by microstimulation of the antenna nerves.

Do przemyśliwań w czasie kolejnego nawalania hord elektronicznych wrogów i levelowania swoich pikselowych postaci!
Pozdro kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial