gwent


(…)
Zoltan, Yazon Varda, Caleb Stratton i Percival Schuttenbach usiedli opodal wozu i bez wytchnienia grali w gwinta, ich ulubioną grę karcianą, której poświęcali każdą wolną chwilę, nawet w poprzednie, mokre wieczory.
(…)
Skomplikowanych reguł tej typowo krasnoludzkiej gry nadal nie mógł pojąć, ale zachwycał się wyjątkowo starannym wykonaniem kart i malunkami figur. W porównaniu do kart, którymi grali ludzie, karty krasnoludów były prawdziwymi arcydziełami poligrafii.
(…)
Ludzcy karciarze, których Wiedźmin miał niejedną okazję obserwować, grywali zawsze w wymamłane kartoniki, tak brudne, że przed położeniem na stół trzeba było je mozolnie odlepiać od palców. Figury były wymalowane tak niechlujnie, że odróżnienie panny od niżnika możliwe było tylko dzięki temu, że niżnik siedział na koniu. Który to koń bardziej zresztą przypominał kaleką łasicę. Wizerunki na kartach krasnoludów wykluczały podobne pomyłki. Noszący koronę wyżnik był prawdziwie królewski, panna cycata i urodziwa, a uzbrojony w halabardę niżnik zawadiacko wąsaty. Figury te zwały się po krasnoludzku harval, vaina i ballet, ale Zoltan i jego kompania używali w grze języka wspólnego i nazw ludzkich.
(…)
Podstawową zasadą krasnoludzkiego gwinta było coś przypominającego licytację na targu końskim – tak intensywnością, jak i natężeniem głosu licytujących. Następnie para zgłaszająca najwyższą „cenę” starała się zdobyć jak najwięcej wziątek, czemu druga para na wszelkie sposoby przeszkadzała. Rozgrywka przebiegała głośno i gwałtownie, a obok każdego gracza leżał gruby kij. Okładano się kijami dość rzadko, ale wymachiwano często.
(…)
– Chrzest ognia A.Sapkowski
(Polecam też dalszą część już do doczytania w książce!)

Ten krótki i w sumie mało wnoszący do tematu gwinta fragment, jest o dziwo naprawdę niezłym podsumowaniem aktualnego Gwinta CDProjektRED (w tym pozytywnym, krasnoludzkim znaczeniu, a „ludzcy karciarze” to moja metafora dla wszystkich innych karcianek 😛 !!)

Przy okazji – podobno klucze do bety wciąż są rozsyłane w kolejnych turach, więc jak ktoś ma ochotę niech się rejestruje!

GWINT®: Wiedźmińska Gra Karciana

Zagraj w ulubioną grę mieszkańców wiedźmińskiego świata! W GWINCIE stawisz czoła innym graczom w dynamicznym starciu; tutaj liczą się twoja intuicja, umiejętność improwizacji i rozważne dobieranie kart.

Ja z kolei mam tę czadową szansę i wielką przyjemność być jednym ze szczęśliwców, którzy mogą cieszyć się z klucza do zamkniętej bety nowej (a starej) karcianiki Cd projekt Red już od samego początku jej startu – czyli od wtorku 25.10.16r. godziny 19:00 czasu południowo-babilońskiego (ekhm..)
Muszę mocno zaznaczyć (jak głosi tekst na samym początku gry), iż jest to wersja beta, a więc logiczne, że końcowa wersja gry może się znacząco różnić od tej wersji. Niemniej po przegraniu ok 12h i zagraniu hmm no dużej ilości pojedynków (na razie jedynie początkowymi kartami) mogę wyrazić swoje pierwsze impresje, jak na prawdziwego fana krasnoludzkiej kultury! A wszystko oczywiście mega subiektywnie z nutką sarkazmu i ironii!

Na samym końcu wstawiam krótki filmik z jednego meczyku do oblukania jak to śmiga, ale zanim on – trochę moich wypocin!

Zacznę na luźno od rzeczy, które jeśli się zmienią, to chyba tylko dodatkowo na plus. To co rzuca się w oczy i uszy, czyli jak zwykle – OPRAWA (nie mylić z ramą!).
No cóż rzecz gustu, ale jak dla mnie jest stylowo, schludnie, ładnie, klimaciście! Interfejs menu jest przyjemny, mógłbym się czepić różnych rzeczy, ale to pewnie przejdzie jeszcze zmiany, także olewam. Najważniejsze to projekt stołu do gwinta – w początkowych trailerach czy streamach byłem trochę zszokowany stylistyką i ilością świecących pierdółek. Na filmikach z gry, gdy ma się pierwszy raz z nią kontakt można gały wydłubać. Tymczasem, kiedy pierwszy raz rozegrałem partię, muszę powiedzieć, że wszystko trzyma się kupy i jest bardzo czytelne – naprawdę trzeba samemu zagrać żeby to skumać.
A drugie „najważniejsze” w przypadku oprawy, to projekt kart – wszystkie rysunki są bajeranckie (no prawie), lekko trójwymiarowe (z małą głębią) i ruchome, a pod każdym mamy podpis autora. Przy niektórych naprawdę szczena opada i chciałoby się mieć taki zestawik w szufladzie (to tak a propos tych „krasnoludzkich arcydzieł poligrafii”). Karty można przybliżać i wlepiać ślepia godzinami. Zdarzają się też graficzne babole, ale raczej to wyjątki, poza tym to wciąż beta.
No i kolejna powalająca mnie sprawa, czyli dźwięk. Po pierwsze muza w klimacie Geralta z Rivii jak zwykle na najwyższym poziomie (choć rozumiem, że nie każdy możę lubić takie rytmy – jeśli ktoś polubił audio z Wiedźmina 3 – tutaj będzie orgazm, albo po prostu miłe łechtanie błony bębenkowej). Poza tym akurat ja gram w polską wersję językową i jeśli dubbing w Wiedźminie 3 był dla mnie mega-dobry (z naprawdę może dwoma wyjątkami, a Rozenek miażdżył system), to tutaj jestem pozamiatany. Pomijam zajefajny motyw odgłosów potworów w takt muzyki w tle, gdy gramy ich talią (bo to nie dubbing… chociaż? może ktoś charkał do mikrofonu), ale teksty żołnierzy północy („niech żyje, niech żyje, rzygać już mi się chcę po dzisiejszej paszy”; „ja to już ni mom sił” – biedna piechota) czy też głos Eredina (ZGINIESZ ROBAKU !!!!) są dla mnie mistrzowskie.


Dodam tylko, że na moim leciwym sprzęcie (aczkolwiek dość mocnym – I5 2,5k i AMD 7970) grałem na full i ani razu przez 10h nie zaliczyłem ani jednej ścinki, zawiechy czy spadku FPS – równiutkie 60 klatek non stop (a to przecież wciąż beta!). Na filmiku (który jest niżej), gdy był odpalony Fraps faktycznie czasami minimalnie chrupnęło. No ale to wina niestety frapsa i odpalonego nagrywania na najwyższej jakości – bez niego zero problemu.

No dobra… kij z tymi świecidełkami… Panie! Jak się gra?!??!?!?!?
Po teście serwerów, który był wcześniej, gdzie w sumie można było nieco liznąć gry, wszyscy narzekali, że to już nie ten sam gwint, co w Wiedźminie… Jak mi się zdaję po tych kilkudziesięciu partiach?
Kurna – jak dla mnie – esensja gwinta w gwincie, czyli cały klimat wciąż TEN SAM! Jasne, mechanika i całe karty na potrzeby multi musiały ulec zmianie, czasem nawet diametralnie (przykładowo na chwilę obecną szpiedzy prawie nie istnieją); niemniej rusztowanie wciąż to samo. Ale co najważniejsze? Klimat!
Według mnie, cały czar gwinta z Wiedźmina to mechanika 3 rund, system pogody, trzech rodzajów jednostek i wieczne balansowanie na granicy blefu – czy teraz spasować, czy może grać jeszcze jedną kartę? I to wszystko pozostało, a nowe mechaniki i nowe karty naprawdę dodały mega smaku tej grze.
Wciąż najważniejszy jest blef i w odpowiednim czasie wypowiedziany „pass” lub też nie! Do tego ilość taktyk jaką widzę w obecnych kartach jest ogromna. W każdej potyczce trzeba znać karty przeciwnika, uważać co robi, przewidywać, reagować odpowiednią kontrą i blefować! (zaraz ktoś powie, że tak jest w każdej karciance – olewam was – wiedźmin for life!) Sól ziemi, znaczy się gwinta.
Na razie wciąż mam dostęp do niewielkiej liczby kart, a te najlepsze wciąż daleko przede mną. Ale patrząc po ich opisach mogę się tylko spodziewać, że będzie jedynie ciekawiej i bardziej skomplikowanie!

Niestety mam też małą obawę… Obecnie zdobywanie kart polega na kupowanie beczek za zarobiony hajs ze zwycięstw i/lub za zdobywanie kolejnych poziomów doświadczenia. Z beczek lecą losowo 4 karty (mi się trafiał zazwyczaj szit) i 3 dodatkowe lepsze karty, z których wybieramy jedną. Po otworzeniu może 10 beczek (które udało mi się uzbierać przez jakieś 10h – co nie jest mało dla gry komputerowej, ale dla karcianki to w sumie nic) – wypadły mi naprawdę same ochłapy (choć niektórym farciarzom leciały same ‚legendy’). Poza tym stworzyłem 2 karty sam ze zdobytych fragmentów kart (takie, które chciałem, ale dopiero potem skumałem, że tak naprawdę ich nie potrzebuję do swoich taktyk – głupi troll ze mnie!). I tutaj moja obawa – gra ma być darmowa, ale beczki z kartami do otwierania można już nawet w becie kupić za złotówki. Jak dla mnie… trochę suabo… Nie są to małe kwoty i szczerze chętnie wydałbym je na modyfikacje nic nie wnoszące do gry – np. nowy dizajn kart, albo inne grafiki tła itp. Mam obawy czy Gwint, tak jak inne karcianki nie zmieni się w grę pay-to-win lub die-grinding. Argumenty, że każda gra karciana ma taki system płatności do mnie nie trafiają – sry memory, można to naprawdę rozwiązać inaczej.
Jednak to wciąż zamknięta Beta i Redzi twierdzą, że może się jeszcze zmienić bardzo dużo – mam taką nadzieję!
W sumie na początku trochę oburzył mnie fakt, że CDPRED zgadza się na zarabianie na wersji Beta, ale później doczytałem, że zakupione w becie beczki, po wyczyszczeniu kont po testach wrócą w takiej samej ilości już na konto finalnej wersji – także jednak mimo wszystko szacun i może coś kupię.


Poza tym jest jeszcze coś, czego w becie nie będziemy mogli doświadczyć, a co sprawia, że pomijając ew. P2W, i tak w Gwinta będę grał! – TRYB FABULARNY!
TAK!!!! Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i dorzucił coś tak ważnego, co wydawałoby się niemożliwością w grze karcianej (elder’s scroll odpada, bo Bethesda i fabuła?!). Pomijam istniejące przy okazji innych karcianek ogólne lore – tutaj ma być pełna historia z komiksowymi (jak poprzednio w Wiedźminach) cut-scenkami! Na razie mało o tym wszystkim wiadomo, ale znając CDPRed na pewno będzie srogo. Zresztą gdzieś obiło mi się o uszy, że samo przegranie trybu fabularnego ma nam dać dostęp do wielu lepszych kart, także może nie będzie tak źle jak myślę!

Po tych kilku (nastu już) godzinach wciąż jestem głodny gry, mam ochotę tworzyć nowe decki i próbować nowych strategii. Tak jak kiedyś odpalałem Wiedźmina 3 tylko na partyjkę gwinta, tak teraz z tą samą radością odpalam betę. Wrażenia jak na razie mega pozytywne, mega klimatyczne i mega trzymające poziom starego gwinta. Może być tylko lepiej.

Gdy pojawią się jakieś większe zmiany może walnę nowy tekst – na razie Gwint zapowiada się grą karcianą, w którą powinien zagrać każdy fan wiedźmina, fan dobrych historii (z uwagi na tryb fabularny), fan starego gwinta, czy też każdy fan innych karcianek, bo ta daje zupełnie nowe podejście do tematu (choć sam nie grywam w inne gry karciane, to jednak inni użytkownicy bety niby tak twierdzą – podobno!)

Na koniec końców, jak pisałem wcześniej – ok 7-minutowa pokazowa partyjka. Niestety potwory vs potwory, ale tak mi się trafiło (a nie chciałem grać kompem tylko z kimś żywym!)

elos!
kloni

*PS Jeśli ktoś również ma dostęp do bety i chce ze mną pograć, jestem na gogu pod nickiem (a jakże!) – KLONI, można mnie dodać do frendsów!


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial