Chciałoby się powiedzieć – „hola wędrowcze! gier na podstawie książek jest setka, jeśli nie milion – zatem nie sadź smuty i skończ mędzić”! Niestety kiedy chciałem stworzyć listę takichże tytułów, ledwo mogłem zebrać kilka pozycji – a przecież gier mamy setki, czy może i tysiące.

Ofkors pomijam takie oczywiste oczywistości jak „Wiedźmin”, czy seria Metro. Z kolei seria Harrego Pottera, czy Władcy Pierścieni odpada z przypału – gdyż sam nie wiem, czy te gry powstały dzięki książkom, czy filmom, czy może ogólnemu hajpowi i próbie zrobienia hajsu tam, gdzie jeszcze sam tytuł kasiorki nie wydoił. Nie twierdzę przez to, że są to słabe tytułu, nie! Wręcz to naprawdę świetne (jeśli nie jedne z najlepszych) pozycje, niemniej myśląc o „grach na podstawie książek” chciałoby się czegoś więcej, czegoś niesamowitego, czegoś nieoczywistego, czegoś niekomercyjnego, czegoś… no tego czegoś! Miał to Wiedźmin, miało Metro – a są inne?

Zanim przytoczę wiele przykładów, które jednak udało mi się znaleźć, chciałem żeby ten wpis był raczej krótką notką na temat dwóch bardzo ciekawych i często zapomnianych opowiadań, które to z kolei dały początek naprawdę niezłym grom!

Number łan – „I Have No Mouth, and I Must Scream”

Opowiadanie autorstwa Harlana Ellisona zostało napisane w 1967r., a rok później zdobyło nagrodę Hugo – czyli jedną z ważniejszych nagród literatury sci-fi. Już o nim kiedyś pisałem, więc wspomnę tylko, że jest srogie i naprawdę warto je przeczytać.
Samo opowiadanie jest krótkie, ale dość ciężkie w odbiorze i czytaniu. Niech nikt się nie spodziewa kosmicznych walk, latających spodków, obcych ras, czy nie wiadomo jakiej epopei! To ciężka, ale warta przeczytania literatura – o zagładzie świata jaką zgotowały nam maszyny – i o czterech ocalałych oraz co z tego wynikło. Jak ktoś lubi filozoficzne rozkminy i ciężki klimat sci-fi to jest to pozycja obowiązkowa!

Można sobie poczytać >>> T U T A J <<<

No i na podstawie tego opowiadania powstała gra o tym samym tytule i w sumie dokładnie w tym samym temacie!
Gra jest niezła, ale równie ciężka – zarówno przez klimat, jak i starodawną mechanikę, drewnianość i mnóstwo bugów. Można ją złapać w bundlach, na GOGu/Steam, czy nawet gdzieś za darmo na jakiś abandomware..

Czy warto zagrać? Na pewno warto przeczytać.
Ciekawe, że sam autor brał udział w tworzeniu tej gry. Zresztą on sam wielokrotnie podreślał, że nie lubi gier i uważa je za ślepy zaułek mediów. Do tego chciał, by tej gry nie można było ukończyć, a gracz zawsze przegrywał! Co prawda taki pomysł nie przeszedł przez proces developingu, ale za to wiele innych mechanik, czy treści fabuły sprawia, że gracz grając wyrywa sobie włosy i wpada w prawdziwą furię bezradności – to podobno celowy zamysł twórcy. No cóż… to dziwna gra;)

 


Number Tu – „Piknik na skraju drogi”

Część osób wie, niemniej wielu innych nie ma bladego pojęcia – to świetne opowiadanie braci Strugacckich było inspiracją do powstania Stalkerów. A później również samej serii Metro – na początku książki, a następnie również gry (co rozumie się samo z siebie).

Znów – opowiadanie jest dość krótkie, ale za to przeklimatyczne! Nie zdradza ono wiele, nie dopowiada – przez co to nasza wyobraźnia robi swoje, a klimat tajemniczości tylko narasta. Nie ma co się rozpisywać – warto przeczytać!

Można obczaić >>> T U T A J <<<

 


Chciałem tylko przedstawić te dwa krótkie, a warte przeczytania opowieści, ale nie byłbym sobą nie kończąc poruszonego tematu!
Bo mimo pesymistycznego wstępu – gier opartych o światową literaturę jest nawet sporo. A te, które tutaj wrzucam są zarówno warte zagrania, jak i warte przeczytania!

Poza wspomnianymi wyżej trzeba napisać o:

  • Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carolla
    Gry z serii American McGee’s Alice świetnie oddawały klimat tej książki – tym bardziej, że wbrew opiniom nie jest to opowiastka dla małych dzieci, a dramat psychologiczny o dziewczynce w śpiączce..

  • Parasite Eve – tu nie będę za wiele się rozpisywał, bo to tytuł konsolowy, a ja przecież PC Masta rejs!
  • Enslaved: Odyssey To The West – gra na podstawie chińskiej epopei, o czym więcej można poczytać w osobnym wpisie.
  • Seria Dune – na podstawie równie przepięknej serii Franka Herberta. Diuna to jedna z najlepszych serii sci-fi, którą wręcz TRZEBA przeczytać! Przy okazji warto wspomnieć, iż tak jak Dune 2 była jednym z prekursorów RTS, tak część pierwsza to naprawdę udana strategiczno-przygodowo -taktyczno -ekonomiczna gra, o której mało kto pamięta – a szkoda!
  • Kilka gier ze świata Cthulhu z Call of Cthulhu: Dark Corners Of The Earth na pierwszym miejscu.
  • Seria Tom Clancy’s – chyba nie trzeba przestawiać!
  • Autostopem przez Galaktykę i gra o tym samym tytule – naprawdę wielka polewka!
  • seria gier o Sherlocku Holmsie.
  • 80 dni dookoła świata Juliusza Verne’a i gra o tym samym tytule – naprawdę niezły indyk, o którym mało kto słyszał, a szkoda!

    i jeszcze kilka by się pewnie znalazło

    Trzeba też wspomnieć, że wiele gier może nie jest adaptacją książek, ale na pewno mocno się literaturą inspirowało.
    Np. popularny Assasins’s Creed był inspirowany powieścią „Alamut” Vladimira Bartola.
    Z kolei świetny Spec Ops: The Line mocno zagłębia się w przemyślenia rodem z „Jądra Ciemności” Conrada – więcej o tym > T U T A J <.
    No i Bioshock, który oprócz niezłej fabuły, próbuje odtworzyć utopistyczne społeczeństwo i porusza tematy filozofii obiektywizmu Ayn Rand – zresztą już samo imię i nazwisko tej filozofki/pisarki musi kojarzyć się każdemu fanowi Bioshocka 😉


    Na sam koniec warto wspomnieć, że istnieje też cały „odwrotny” przemysł literacki przy grach wideo – czyli tysiące powieści powstałych na kanwie największych hitów AAA. Książki te często-gęsto zalegają dziś w prawie każdym supermarkecie bo… niestety większość z nich to literatura naprawdę słabych lotów.
    Niemniej chciałbym wspomnieć o trzech niezłych tytułach:

  • Bioshock: Rapture

  • Doom: Knee Deep In The Dead – tak! książka na podstawie Dooma i do tego dobra!

  • The Elder Scrolls: The Infernal City oraz Lord of Souls

     

    Jest też kilka ciekawych propozycji na podstawie serii Assasin’s, Starcraft, Halo, Gares of War, Mass Effect, Dragon Age, Resident Evil oraz Dead Space – od koloru do wyboru 🙂
    Nie będę jednak recenzował pojedybczych tytułów – co kto lubi – a w necie można znaleźć wiele przykładów z tych właśnie serii, które są naprawdę warte przeczytania. Dodam od siebie, że mimo wszystko mnóstwo z nich daję radę!

    I w ten sposób już chyba wyczerpałem temat jeśli idzie o połączenie „gry-książka”. Jak widać nie jest tak źle – zatem miłego gra… CZYTANIA!
    kloni.


  • Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial