Jeśli ktoś chce od razu poczytać o wrażeniach (acz krótkich) z wersji Remaster zapraszam w dół—>> klik!
Poniżej z kolei krótki, nostalgiczny tekst o całej reszcie.

Uwielbiam klasyczne, stare gry, bo… wiele z nich po trochu przywołuje niesamowite wspomnienia z młodych lat, a tym samym mnóstwo tych klasyków jest dziś uważana za niesamowite gry właśnie z perspektywy pamięci i tego jak każdy z nas czuł się, kiedy graliśmy w nie naście, albo i więcej lat temu. Niestety wiele z tych gier dziś już nie robi takiego wrażenia.. A gdyby zagrał w nie ktoś totalnie nieobyty z przeszłością, lub po prostu wychowany na nowych produkcjach – po prostu taki klasyk go odrzuci.
Ale są też takie gry, które nawet odpalone po dwudziestu latach i nawet przez osobę, która nigdy w daną grę nie grała – to te tytuły po prostu wciąż mają to „coś” i wciąż powalają! I taki właśnie jest Starcraft.

Nie ma sensu opisywać całej gry – to najnormalniej niesamowity tytuł. W skrócie – po prostu RTS, czyli nazbieraj hajsu, wybuduj koszary, naprodukuj wojów i hurrraaa na wroga! Nie ma tu może wyrafinowanej strategii w samym prowadzeniu ataku swoimi wojskami, bo cała taktyka rozgrywa się zupełnie gdzie indziej. Starcraft do mistrzostwa doprowadził sztukę gry w „papier, nożyce, kamień”. Każda jednostka jest pod tym względem świetnie zaprojektowana – dla przykładu najzwyklejszy czołg, który napiernicza wszystko co się rusza, ale nie ma obrony przeciwpowietrznej i ginie od byle muchy. Można by wymieniać setki takich zależności. Na to wszystko przychodzą trzy odrębne, a dziś również i kultowe rasy – gdzie każda z nich ma swój własny styl gry. Przecież to właśnie ze Starcrafta każdy zna określenie bezmózgiej masy pod tytułem: „zerg”!

Zatem cała strategia to umiejętne dostosowanie produkcji swoich jednostek tak, by przeciwnik nie miał możliwości na nią odpowiedzieć. Do tego dochodzi cała masa kruczków w postaci szybkiego zwiadu bazy przeciwnika, by wiedzieć co produkuje; lub też najróżniejsze finty, by naszego wroga zwieźć, co sami produkujemy.

Trzeba też (no ba!) napisać, że Starcraft dał początek czadowym rozgrywkom e-sportowym. Zresztą, pomimo wydanej drugiej części, ta pierwsza wciąż jest ważną częścią wielu lig e-sportowych. A sam Starcraft i rozrywki multiplayerowe z nim związane to prawdziwy potwór jeśli idzie o Koreę Południową. To dzięki tej grze rozpoczął się (a właściwie rozwinął) prawdziwy boom na gry w Korei i trwa po dziś dzień. Po dokładniejsze informacje i całą masę ciekawostek zapraszam do swojego osobnego tekstu > T U T A J <

A gdy mówimy o grze multiplayer dochodzi kolejna rzecz, która stała się później podstawą każdej innej strategii – zarządzanie mikro i makro. Makro czyli to, co pisałem wyżej – odpowiednie zarządzenie i planowanie swojego rozwoju; oraz mikro – czyli naparzanie w klawisze i myszkę milion razy na minutę! Bez tego nie byłoby prawdziwego Starcrafta – bo kto lepiej ogarnia szybkie przełączanie między swoimi jednostkami, a bazą, produkcją itd., ten wygrywa – no prawie;) Bo dzięki tym wszystkim mechanikom nie zawsze wygrywa ten z lepszym refleksem, czy szybszym palcem.


No więc kiedy już mamy naprawdę solidnie skrojoną grę od strony jej mechaniki (czego wiele dzisiejszych produkcji może srogo Starcraftowi pozazdrościć), dochodzi rzecz ostatnia – niesamowita historia. Coś czego, dzisiejszym strategiom naprawdę brakuje.
Przepięknie zaprojektowane postacie, które zapadają w pamięć na bardzo długo. A ich historia porywa każdego na drugi koniec galaktyki. Zdrady, knowania, wielka polityka, rewolucje, prywatne animozje, miłość, nienawiść i zemsta – a w tym wszystkim, gdzieś za plecami ciemne przepowiednie i walka o istnienie wszechświata.. WoW!

Zresztą nie idzie tylko o świetną historię, ale też o sposób jej przedstawienia – czyli kreację postaci i ich udźwiękowienie (En Taro Adun, Executor!). A dźwięk i kwestie wypowiadane w tej grze za każdym razem przyprawiają o prawdziwe CIARY!

Dziś, ta gra wciąż jest godna polecenia!


A co z wersją zremasterowaną?

No cóż – w starym Starcrafcie grafika już się trochę zestarzała i tu właśnie z pomocą przychodzi nam wersja REMASTER!
Ostatnio moda na takie podejście. Ale tutaj mamy naprawdę nieźle odświeżoną grę, za niecałe 15 Euro – co w dobie wiecznego dojenia gracza, po 20 eurosów za każdą skórkę do giwery, wcale nie jest taką złą ceną. Tym bardziej, że oryginalna wersja jest obecnie dostępna za darmo ze strony Blizzarda (Link do strony Blizz z darmową wersją.).

Wersja Remaster czadowo odświeża grafikę – po pierwsze eleminując nieprzyjemną dziś pikselozę, po drugię zmieniając na plus efekty wybuchów i rozbryzgów, po trzecie modyfikując prześliczne miniaturki postaci, po kolejne dodając kilka smaczków jak zmiany w mapach pasujące do odniesień z drugiej części gry (nie zdradzam szczegółów, niech każdy fan znajdzie se sam!). Nie zmieniono jedynie przerywników filmowych, które aktualnie trochę posysają, ale klimat wciąż jest.

Więcej grafik i porównań na oficjalnej stronie:

StarCraft: Remastered

StarCraft Remastered to gruntownie odświeżona wersja obowiązkowej pozycji z gatunku strategii science-fiction. Zagrajcie ponownie w pierwszą część gry i wielokrotnie nagradzany dodatek StarCraft: Brood War.

Podobno odnowiono też wersję audio – w samej jakości dźwięku ciężko dosłyszeć zmiany, ale zunifikowano dubbing, który wciąż jest ZAJEFAJNY. Z drobną tylko różnicą – jest czadowy wyłącznie w wersji angielskiej… w polskiej niestety kuleje. Zresztą uważam, że głosy są tak ważną i kultową częścią tej gry, że nie sposób grać w nią po polskiemu (sry!).
W nowej wersji nie można niestety grać z angielskim audio i polskimi napisami, niemniej na forach ludzie miauczą o to strasznie (bo tak strasznie polska wersja ssie pałkę), iż być może się to zmieni.

Sama rozgrywka nie uległa zmianie – nie zmieniono podobno ani jednej statystyki, czy najmniejszej mechaniczki – niby fajnie, ale część ukrytych/wywalonych w czasie produkcji misji (które potem wypłynęły), można było przy okazji remastera dorzucić.

No i druga wada tej wersji to okrojenie kilku trybów gry sieciowej – nie można choćby zagrać sobie w pojedynkę wedle ustawień jedynie z AI.. O takiej pierdole jak konieczność gry przez platformę Blizzarda i wieczne połączenie do neta, już nie będę pisał, bo dziś już chyba każdy ma stałe łącze…

Więcej pisać nie trzeba – grywalność wciąż tak samo cudowna, a przy tym w odświeżonej oprawie – nic dodać, nic ująć.

Najlepsze podsumowanie Remastera w poniższym oficjalnym filmiku:


 

Podliczając wszystko do kupy – w Starcrafta wciąż warto zagrać! Obecnie jest on darmowy, ma niesamowitą grywalność, świetną mechanikę, cudowny klimat i pełną dramy historię, która przy tym jest naprawdę świetnie opowiedziana. A sesje multi w tę grę można omawiać godzinami.
Czy wydawać kasę na Remastera? Nie jest strasznie drogi więc jeśli ktoś lubi ładną otoczkę, na pewno warto. Wykonano go naprawdę solidnie – niemniej tylko w wersji angielskiej. I… już!
Obowiązkowa pozycja dla każdego. Jeśli ktoś nie grał – trzeba! A jeśli ktoś grał – warto sobie przypomnieć te klimatyczne wieczorne sesje.

Good Day, Commander!
kloni.


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial