Moje poprzednie wypociny i przemyślenia po przegraniu wielu godzin bety Gwinta można znaleźć TUTAJ i TUTAJ.
W tym czasie gra zmieniała się wielokrotnie i po tysiąckroć, więc powyższe teksty są naprawdę mocno nieaktualne, a wręcz niewarte czytania 😉 . Można je obadać chyba tylko po to, by zobaczyć jak daleką drogę ta gra musiała przejść i jak wyglądały moje pierwsze wrażenia po przegraniu kilkudziesięciu godzin. W skrócie – byłem mocno zadowolony i nieźle podjarany! Podsumowując tamte teksty na szybkości można napisać, że gra pomimo wielu zmian w mechanice, wciąż miała tego „ducha” gwinta z Wiedźmina 3, świetny klimat i cudowną dozę strategii oraz taktycznych rozkmin, o jakich w innych karciankach można tylko pomarzyć. Podobał mi się również kierunek zmian i podejście do grindu. Niemniej od ostatniego wpisu minęło ponad pół roku i wiele patchów – zatem co dalej?

W międzyczasie naprawdę wiele się zmieniło, a ja mam już na liczniku grubo ponad 500h gry. Niektóre mechaniki zmieniały się wkoło macieju, a obliczę gry obracało się wielokrotnie o 180 stopni! Przejście z zamkniętej w otwartą Betę to wręcz prawdziwa rewolucja i wywrócenie wszystkiego do góry nogami. I muszę powiedzieć, że w pewnym momencie na serio zwątpiłem. Zmiany dawały wrażenie coraz bardziej chaotycznych, gra zaczynała robić się schematyczna i (przynajmniej dla mnie) duch Gwinta zaczynał gdzieś się zapodziewać. Bolało to tym bardziej, że dostaliśmy otwarte testy, które miały zwiastować już coraz bardziej stabilną wersję gry oraz jedynie końcowe szlifowanie produktu, tymczasem okazało się, że do finału jeszcze daleka droga.


 

Nie chcę oceniać, czy decyzję o wprowadzeniu otwartej Bety podjęto pochopnie, bo jestem za słaby w uszach i co ja się znam na marketingu i game-developingu. Jednak obecnie wydaję mi się, że było to podyktowane otwarciem się na szeroką gamę graczy, by jeszcze lepiej przetestować wszystkie mechaniki. Do tego dzięki otwartym testom CDPR mogło zacząć realizować swój plan e-sportu (o czym niżej), bez którego poważna karcianka po prostu nie może istnieć – a żeby uszczknąć coś z tortu z lodówki Blizzarda, chyba nie można sobie pozwolić na zbyt długie testy w zamkniętym sosie i brak rozgłosu. Patrząc zatem z tej perspektywy – chyba tak musiało być.

No więc jak teraz się gra?
No po okresie mojego małego zwątpienia, znów zobaczyłem światełko w tunelu. Wszystkie zmiany miały swój cel, balans kart i mechanik jest coraz lepszy, gra małymi kroczkami prze do przodu, a klimat znów powraca. Co prawda jest jeszcze wiele rzeczy, które widzę do poprawy, ale! Ale po ostatnim omówieniu najnowszej aktualizacji, gdzie wspomniano iż nowe mechaniki są tylko zaczątkiem poważnych zmian jakie nastąpią pod koniec roku – zaczynam rozumieć ideę twórców i… chyba wiem dokąd zmierzają – i podoba mi się to!

Obecnie gra się naprawdę dobrze – jest znacznie większa różnorodność poszczególnych frakcji i można stworzyć sporo ciekawych kombinacji własnych (dość dobrze grywalnych) talii. Aktualnie (dzięki Bogu!) na znaczeniu zaczęły tracić tzw. „pasjanse” – czyli bezmózgie talie, które polegały na nudnym wykładaniu kart – i po prostu zabijały cudowną taktykę Gwinta. Oczywiście jest jeszcze wiele nieścisłości, niespójnych kart, niezbalansowanych mechanik – ale kiedy trzy miesiące temu źle tej grze wróżyłem, dziś jak pisałem – widzę światło w tunelu, klimat powraca i znów chce się grać.


 

GWINT®: Wiedźmińska Gra Karciana

Zagraj w ulubioną grę mieszkańców wiedźmińskiego świata! W GWINCIE stawisz czoła innym graczom w dynamicznym starciu; tutaj liczą się twoja intuicja, umiejętność improwizacji i rozważne dobieranie kart.

Poza tym cały czas wprowadzane są liczne usprawnienia – zarówno graficzno-wizualne, zmiany interfejsu jak i najróżniejsze funkcje społecznościowe, czy techniczne. Mam wrażenie, że wiele z nich wprowadza się naprawdę dość wolno, jednak nie można powiedzieć, że ich nie ma, a do tego zmiany te cały czas są odpowiedzią na prośby społeczności graczy (i to się chwali).

Zmieniono nieznacznie poziom grindu – ale mam wrażenie, że droga którą podąża CDPR jest świetnie wyważona. Nie powiedziałbym, że Gwint jest grą pay-to-win (pomimo mikropłatności). Ofkors na początku ci, którzy zapłacą mają przewagę w ilości lepszych kart, jednak później dość szybko się to wyrównuje, a czas potrzebny na zdobycie 3/4 ilości kart (czyli prawie całej kolekcji potrzebnej do sensownej gry większością talii) jest przyjemnie wyważony. Bez wydawania kasiorki trzeba poświęcić jakieś 200h gry żeby zdobyć większość najważniejszych kart – co z kolei w moim odczuciu jak na grę przeznaczoną na tysiące godzin, wcale nie jest wygórowane!
A jeśli ktoś zamierza być w topie i grać o najwyższe cele, musi nastawić się na grind nad grindem – zatem dla każdego coś dobrego.

Tutaj dochodzimy też do kolejnej ważnej części Gwinta, która w ostatnim czasie zaczęła być mocno rozwijana – e-sport. Obecnie wystartował już pro-ladder, czyli gra rankingowa dla osób chcących być pr0. Do tego rozplanowano cały cykl turniejów z mistrzostwami włącznie – a każdy z nich ma naprawdę niezła sumkę do wygrania. Widać, że CDPR traktuje tę część Gwinta bardzo poważnie, ma długofalowy plan – postępuję pomału, ale konsekwentnie wyciąga łapki po swój kawałek (i dobrze!). Co ważne – każdy może zagrać o najwyższe cele. Niemniej, jak pisałem, żeby trzymać się w top i grać o kasę, trzeba solidnie przysiedzieć przed kompem (PRZYSIEDZIEĆ!) – no ale profesjonalizm wymaga poświęceń, wiadomo.

GWENT®: The Witcher Card Game

Link do informacji na temat profesjonalnych rozgrywek Gwinta


 

W dalszym ciągu czekamy też na kampanię single player. Mało jest info na jej temat, ale myślę że będzie mocna. Na razie wiadomo, że dostaniemy rasowe RPG z mapą w izometrycznym rzucie, questami, dialogami i historię w formie komiksowych przerywników. Biorąc pod uwagę, że pracują nad tym ludzie odpowiedzialni za scenariusz/klimat Wiedźmina 3 – no musi być dobrze.
Pierwsza część kampanii ma zostać wydana jeszcze w tym roku.


 

Czy zatem warto zagrać już teraz?
Jak najbardziej! Jeszcze 2-3 miesiące temu radziłbym się wstrzymać, ale obecnie widzę dobre zmiany, a Gwint znów klimaci. Oczywiście trzeba nastawić się, że jeszcze wiele może się zmienić, można trafić na bugi czy błędy techniczne – bo to przecież Beta – ale mamy już teraz naprawdę świetny, nietuzinkowy produkt i to zupełnie za free.

Poza tym właśnie teraz (do 12.10.2017r.) trwa event – mahakański festiwal piwa, który dodaje sześć naprawdę ciekawych jak na grę karcianą wyzwań, a do tego okraszonych miłą historią (wraz z przecudownym dubbingiem!!!!!!!).
Polecam!

Link do rejestracji


Na koniec dodam tylko, że Gwint jest grą „easy to play, hard to master” i po początkowych grach z komputerowym przeciwnikiem, a nawet początkach multi – opanowując poszczególne mechaniki zaczynamy dość łatwo wygrywać, jednak… Taki stan rzeczy szybko się kończy i gdy zaczniemy trafiać na lepszych przeciwników, może zacząć się seria naprawdę wielu porażek. To znak, że trzeba pozmieniać talię, poznać lepsze techniki, poczytać poradniki – ale nie zniechęcać się! Każdy przez to przechodzi, a świadczy to tylko o tym, że nie jest to zwykła „gra w wojnę”, a dobra taktyczna rozkmina!

Na początek polecam swój poradnik >>> T U T A J <<<

elos, kloni


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial