Zacznę może od samego początku – Hollow to polska gra wyprodukowana przez MMUE, wydana niedawno, bo 17.11.2017r., a będąca FPP horrorem w mocnych klimatach dark-sci-fi. Sami twórcy podają, że giera jest inspirowana serią Dead Space no i… to czuć 🙂
Jak to zwykle bywa trafiamy na jakąś tam stację/statek/cokolwiek kosmicznego, gdzie stało się coś złego, jest pusto, straszno i ordynarnie, a my musimy się dowiedzieć o co cała beka.

Gierka jest typowym FPP nastawionym na thriller, horror, czy ogólne straszenie i nawet jej to wychodzi. Może nie ma tutaj jakieś wielkiej atmosfery grozy, ale ten typowy klimat opuszczonej stacji kosmicznej naprawdę wylewa się z każdej dziury. Po prostu kocham taką atmosferę – te wszystkie filmy pokroju Pandorum, Event Horizon, czy Sunshine, pomimo niebycia kasowymi hitami, czy kamieniami milowymi kinematografii, po prostu miażdżą mnie swoim klimatem. Uwielbiam! I w sumie muszę powiedzieć, że jest jednak mało gier w podobnym guście – ot Dead Space, który był świetny, ale już kolejne części mi nie podeszły; ot Alien, który jednak płynie w inną stronę.. i resztę należy raczej zbyć milczeniem (choć i kilka mógłbym jeszcze wymienić). Tym samym gra poważnie trafiła w me gusta i guściki.

Hollow naprawdę ma ten klimat – KLIMAT – to się czuje od samego początku. Mogę tutaj rzucać epitetami na lewo i prawo, czy snuć poetyckie porównania, ale ograniczę się do stwierdzenia – atmosfera wyżej wymienionych filmów po prostu jest w tej grze i już. Poza tym widok pierwszej osoby ze specyficznym granowym filtrem – jednym się spodoba, innym nie, ale ja zawsze lubię ten zabieg „ufilmowiania” gry; do tego nawet przyjemna grafika i ciekawie zaprojektowane lokacje, a na koniec naprawdę mocne udźwiękowienie. Może momentami muza jest zbyt psychodeliczna i ryjąca beret, ale w ogólnym rozrachunku to naprawdę jeden z najmocniejszych elementów tej gry.


Całość dopełnia nawet niezła fabuła. Może i liniowa, może i można domyśleć się całości już w połowie, jednak nie jest na tyle trywialna co „obcy wirus zjadł wszystkim mózgi”, ma nawet jakiś tam twist fabularny, a przede wszystkim posiada element osobistych przeżyć bohatera, co zawsze mocno osadza opowieść i sprawia, że chcemy poznać jej koniec.

Poza tym Hollow nie jest grą z serii: „lecę za wskaźnikiem i nie patrzę na nic”. Tutaj trzeba wszystko dokładnie obejrzeć i nieraz „oblizać” ściany. Część zagadek jest nawet ciekawa, ale trzeba na nie wpaść samemu. Nie raz dopadnie nas uczucie „wtf dalej?”, ale nie jest to jakieś mocno kłopotliwe, a wręcz jest miłą odskocznią od pustych trzymaj-za-rączkę tytułów. Przy pierwszym podejściu przeciwnicy mnie rozbebeszyli na milion sposobów, a gdy zacząłem od nowa i byłem bardziej uważny, znalazłem tyle naboi i apteczek, że nikt nie mógł mi podskoczyć 😉 . To jednak nie zmieniło atmosfery i pomimo oczywistych horrorowych kalek, klimat był tak mocny, że nie raz wyskoczyłem z kapci, tudzież bałem się spojrzeć za siebie, czy ktoś nie wlazł mi do kuchni.

No dobra.. ja tu w samych superlatywach, gra prawie idealna, a pewnie niejedna osoba zdążyła już odwiedzić STEAM, gdzie gierka wisi z mizernymi ocenami. No cóż.. Nie mam w zwyczaju oceniać gier, ani ich recenzować, bo po prostu jest to zawsze bardzo subiektywne. Ograniczam się do przekazania swych przeżyć, a gry opisuję tylko wtedy, kiedy są warte zagrania. I takie Hollow jest! Niemniej tym razem muszę napisać o minusach tej gry, bo.. jest ich sporo i mocno wpływają na ogólny odbiór gry – a tym samym wiele osób może mieć zbyt wygórowane oczekiwania i przez to mocno się później od tej gierki odbić.


Pomimo swego niesamowitego klimatu, w grze pojawiają się przeciwnicy, którzy… są koślawie zaprojektowani. No po prostu nasi antagoniści tyłka nie urywają – zarówno graficznie jak i mechanicznie. Do tego strzelanie jest toporne, a przy tym wręcz zbyt łatwe; chwilami hitboxy nie wyrabiają; mamy też ślamazarne poruszanie się, a momentami animacja postaci jest wręcz śmieszna. Dorzućcie do tego chwilowe (rzadkie, ale jednak) spadki FPS i ogólnie mamy grę słabą.. niedorobioną, średnią, miałką? No nie do końca.

Normalnie gdy trafiam na grę z podobnymi niedoróbkami, te wszystkie minusy tak bardzo niszczą klimat, że po 10-15min grania, czuje się zmęczony, zniechęcony i zniesmaczony, i… po prostu wyłączam, odinstalowuje, zapominam, nie polecam! Tutaj jednak coś mnie ciągnęło dalej. Mimo tych wszystkich „krzaków” dotrwałem do końca i naprawdę miło wspominam tę grę. Do tego stopnia, że postanowiłem ją polecić. Bo to, co się deweloperom udało, to zbudowanie tak cudownego klimatu ciemnego sci-fi, iż nawet te wszystkie „kupy” nie potrafiły go zniszczyć. Takich gier jest jak na lekarstwo, a że ja kocham, uwielbiam, rozpływam się! nad podobną atmosferą, to po prostu bawiłem się naprawdę dobrze.

Czy zatem warto zagrać? Jeśli ktoś, tak jak ja, uwielbia klimat opuszczonych stacji kosmicznych i ich tajemnic, zeżarł tonę popcornu przy podobnych filmach, świetnie bawil się przy Dead Space – musi zagrać! Nie powinien oczekiwać gry świetnej, pozbawionej wad, a wręcz być przygotowany na różne złe deweloperskie decyzję, niemniej cała atmosfera wynagradza resztę – bawiłem się superaśnie!


Polecam w przerwie od kolejnego AAA, pozdro
kloni.


Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial